Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

 

Od początku

Od początku ciąży, a w szczególności natychmiast po porodzie dopadła mnie przedziwna bitwa. Toczyła się w mojej głowie i sercu pomiędzy tym co moje a tym co inni. Walka trwa do dziś, choć ma zdecydowanie mniejszy zasięg, i idzie w niej chyba już tylko o to by udowodnić mi moją macierzyńską porażkę. Bo co innego mają na celu ciągłe docinki, niesmaczne uwagi, okrzyki i stęki? Wszystko w mojej obecności, skierowane do mnie a czasem do Ami, ale w taki sposób bym wiedziała, że ta uwaga miała trafić do moich uszu.

Przyszedł moment, w którym nie potrafiłam już usprawiedliwiać dłużej takiego zachowania. Bo w końcu, ile razy mogę słuchać tłumaczeń, że ktoś chciał dla nas dobrze dobrze? He? Ja rozumiem, że wszyscy jesteśmy ludźmi, że każdy może mieć gorszy dzień. Wiele wybaczam. I choć, jako mama, stałam się o wiele bardziej cierpliwa niż byłam wcześniej, mam też jakieś granice. Słysząc zatem coś krzywdzącego po raz setny, coś po czym czuję się fatalnie w swojej roli, nadal mam wierzyć, że ktoś chciał dobrze? Może i tak, ale jedynie dla siebie i dla swojego ego.

I te pytania z beznadziejnie udawanym brakiem oceniania młodej matki może jest głodna? (dziecko właśnie ulało), może za cienko ją ubrałaś?. Ehh, nawet zadający te pytania nie wierzą w troskę własnych słów.

 

Wariuję? 

Muszę przyznać, że mam z tym duży problem. Czasem zastanawiam się czy nie przesadzam, czy nie jestem zbyt przewrażliwiona. I zawsze dochodzę do wniosku, że nie. Że przecież sprawia mi to ból, przykrość, że zdarza mi się uronić łzę bo ktoś z uśmiechem na ustach mówi do mojego dziecka, co ta mamusia znowu Ci zrobiła, że jesteś taka wystraszona…

Zawsze próbuję w myślach zamienić się miejscami z taką osobą by choć w niewielkim stopniu zrozumieć jej pobudki, i choć to dość subiektywny sposób, zawsze dochodzę do wniosku, że wolałabym porządnie ugryźć się w język niż komukolwiek sprawić taką przykrość, bez względu na mój aktualny humor. Smutne to.

Był czas gdy puszczałam to mimo uszu, był czas gdy próbowałam z tym walczyć, ale zaczęłam się zastanawiać, jaki to ma i będzie miało wpływ na Ami. Bo mnie jest z tym źle, smutno, ale to mnie. O mnie innym razem. A Ami? Jak jej z tym jest? Jaki wizerunek siebie i swojej mamy zbuduje na podstawie takich docinek, komentarzy, opinii? Ja wiem, że raz na jakiś czas to normalne, że nic się nie stanie i w ogóle w najlepiej mieć to w nosie.

Ale co, jeśli takie sytuacje stają się nagminne i w otoczeniu dodatkowych emocji dziecko mocniej zapamięta to co niechciane?
Z jednej strony nie mam na to żadnego wpływu, bo odcinanie się od pewnych osób czy sytuacji, choć czasem byłoby to wskazane, zakrawa na grubą przesadę. Nie jestem też w stanie wszystkiego przewidzieć i zaplanować. Nie mogę się obwiniać, że ktoś moim lub naszym kosztem próbuje poprawić sobie nastrój. Tego nie mogę.

 

bananowiec

 

Co czuje moje dziecko, kiedy ktoś zwraca się do ich mamy w sposób niemiły, obraźliwy, poniżający w ich obecności? A co czują, kiedy ktoś zwraca się bezpośrednio do nich dając ewidentnie do zrozumienia, że mamusia jednak nie jest taka fajna? Mogą nie zrozumieć konkretnego słowa, ale czują. Zawsze wyczują. Dzieci w ten sposób wartościują otaczający je świat. Dorośli jedynie nadali temu nazwy.

 
 

Co może poczuć dziecko, kiedy ktoś mówi mu że jest biedne (bo i to moja córka słyszała)? Ano czuje się biednie i to bynajmniej nie w wydaniu ekonomicznym. Biedne znaczy nieudolne, marne. Dziecko czuje się smutne, zacznie doszukiwać się w danej sytuacji wad i powodów przez które ktoś wmawia mu, że jednak nie jest kolorowo.

 
 

Co później

Jaki obraz społeczeństwa sobie zbuduje? Jak bardzo będzie otwarta? Czy na podstawie takich doświadczeń będzie potrafiła zbudować optymalne granice i bronić ich naruszenia? A może będzie potulnie robić coś wbrew sobie bo taki znajdzie sposób radzenia sobie z nadmiernymi uwagami i docinkami? Zauważyłam, że wszystkie ciocie dobra rada (hmm, swoją drogą, dlaczego tak niewielu jest wujków wiedzących lepiej od nas, mam?) zwracają się do dziecka by przekazać coś mnie. Trochę to uwłaczające bo czuję się pominięta, nie wspominając o płytkim i infantylnym sposobie komunikacji.

Pisząc to rozważam strategię. Czy olewać (ale nie chce pokazać dziecku, że wszystko mam w nosie i udawać, że mnie to nie rusza skoro jest odwrotnie), czy odpowiadać na niemiłe docinki (tylko jak to zrobić kulturalnie i z szacunkiem, bo to w jaki sposób to zrobię wiele mówi o mnie)? Aktualnie szukam optymalnego rozwiązania bo żadne z powyższych mi nie odpowiada. Jak znajdę napiszę. Przeprowadzka na prywatną wyspę nie jest rozwiązaniem. Nie w tej chwili. No może jak dzieci odchowam… I to będzie Hiszpania…

 

A Wy? Jak sobie radzicie? Czy ukrywacie swoje zdezorientowanie, złość i smutek? Kiedy czujecie, że ktoś przesadził, posunął się za daleko? Jak się przed tym bronicie? Puszczacie mimo uszu czy stosujecie strategię, mówiącą, że najlepszą obroną jest atak? Jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń!

 
 
 
Śledź mnie na Bloglovin

 
 
 
uwagi

Może spodoba ci się

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

Jestem mamą. Jestem super.

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

Czy istnieje najlepszy czas na dziecko?

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

Biegnij, to może się przewrócisz!

Jedna jedyna sytuacja, kiedy Walentynki mają sens.

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Jak na zawsze zniechęcić dziecko do lekarzy.

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

Dzieci-śmieci? Dlaczego kochamy a dajemy to, co najgorsze.

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Ciemno, ciemniej. Depresja w ciąży

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Mamo, jesteś najlepsza!

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Prezenty. Zastanów się, kogo chcesz uszczęśliwić.

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

Oto co Cię czeka, jeśli otworzysz się na dziecko

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czy sami siebie oszukujemy?

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

Mój apel o szacunek dla maluszków.

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

Dobry mąż to zła żona

Macierzyństwo to więzienie.

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

  • To przykre, że spotyka Cię tyle docinków i niemiłych komentarzy 🙁 Ja w różnych sytuacjach albo robiłam swoje albo komentowałam, ale tak, by nie ciągnąć tematu. Wszystko oczywiście kulturalnie, bez złośliwości. Myślę, że każda mama dobrze wie co robi i trzeba jej zaufać, a nawet jeśli popełnia błędy – to nic. Kto z nas ich nie popełnia? Bycie mamą to też nowa rola, nikt nas jej nie uczy. Oczywiście, że jest teoria, informacje, ale to my musimy nauczyć się być z dzieckiem,odnaleźć się w sytuacji. Myślę, że trzeba zachować spokój, a jeśli czujesz, że ktoś narusza Twoje granice, źle się z tym czujesz to trzeba powiedzieć o swoich emocjach, wyrazić swoje zdanie. Życzę Ci miłych ludzi na Twojej drodze 🙂

    • Jakoś tak się nazbierało tego za dużo. Zawsze staram się nie angażować ani nie wdawać w dyskusję bo zazwyczaj nie ma to po prostu sensu. Jeśli ktoś kieruje się sercem w stosunku do drugiego człowieka to nie trzeba nic tłumaczyć. Ale zdarzyło się też, że nawet kulturalne stawianie przeze mnie granic dało absolutnie odwrotny skutek. Chyba muszę się wybrać na jakieś szkolenie 🙂
      To prawda, co piszesz o błędach. Czasem jest wręcz wskazane je popełniać. Przynajmniej nauczymy dzieci być ludźmi. Po prostu. Bardzo Ci dziękuję, od teraz moja droga będzie zatłoczona tylko fajnymi osobami 😉 W końcu nie bez powodu robię teraz to, co robię 🙂

      • Tego Ci życzę – jak najwięcej pozytywnych i miłych osób na Twojej drodze 🙂 Róbmy swoje, a kiedy trzeba – powiedzmy otwarcie jak się czujemy z komentarzem 🙂

        • Dziękuję. Tylko za takimi będę się rozglądać 🙂

  • Sandra Nowicka-Nowak

    Mam wrażenie, że dopiero jak mamy dziecko to okazuje się jak my dorośli jesteśmy niewychowani po prostu! moja córka uwielbia zagadywać do ludzi, mówi dzień dobry, pyta jak się mają- a ludzie nic! Jak głuche kłody! i co dziecku powiedzieć?

    • Też nam się tak pare razy zdarzyło i widać, że dziecku jest przykro. A co powiedzieć? Dobre pytanie. Może najprościej, że bycie miłym sprawia, że i nam i innym jest miło. I odwrotnie, brak kultury może sprawić przykrość. To adekwatne do uczuć dziecka więc chyba tak będę tłumaczyć.

  • Bardzo dobry tekst. Gdy tylko stajemy sie matkami, społeczeństwo nadaje sobie prawo do głośnego krytykowania, dawania rad, pouczacia. Rzadko chwalenia. Wypowiadaja sie ludzie, którzy nas nie znają, nie maja prawa do oceniania a jednak pchaja swoje trzy grosZe. Macierzyństwo nauczyło mnie asertywności, pewności siebie i cietej riposty tu i teraz a nie za tydzień w domu
    Pozdrawiam
    http://Www.pommada.pl

    • Z tym „za tydzień w domu” muszę się podszkolić 😉