oddawanie

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

 

Jestem pewna, że wiele razy zastanawialiście się skąd u dzieci biorą się pewne zachowania, szczególnie te niechciane. Oświecę Was – wszystkiemu (a przynajmniej zdecydowanej większości) jesteśmy winni my. My sami. Tak jak nam zawdzięcza się wszystko co dobre (choć akurat to słyszę jakoś rzadko), tak samo niechciane przez nas przywary u naszych dzieci pochodzą od nas. Pisałam też o tym jakiś czas temu TUTAJ.

Doprecyzuję. Nie mam na myśli płaczu dziecka, chwilowego pogorszenia nastroju czy tego, że nie chce zjeść przygotowanego przez nas posiłku. Do takich zachowań dziecko ma prawo. Takie samo, jakie mamy my. Mimo, że pewnie niektórych sytuacji wolelibyśmy uniknąć, to to nie są zachowania niechciane. One są normalne, nie wynikają z naszego zaniedbania, złej opieki. One są bo nasze dziecko jest człowiekiem, i tyle.

 
 

Oddawanie wcale nie takie dobre?

Jedną z takich cech, które pożądane nie są a których sami dzieci uczymy, jakie zaobserwowałam u Ami i innych dzieci, jest oddawanie. I nie chodzi tu o oddanie pożyczonej zabawki, bynajmniej. Mam na myśli pejoratywne zabarwienie tej czynności. W piaskownicy, na podwórku, w domu. Dziecko podnosi rękę, kopnie, krzyczy i wyzywa za każdym razem kiedy coś pójdzie nie po jego myśli. Robi to zarówno w stosunku do rówieśników, jak i dorosłych. Nie uważam, by było coś złego w złości. To naturalna rzecz, normalne uczucie jak miłość, zazdrość czy ciekawość. I nie uważam za stosowne zabraniać dziecku się złościć ani tej złości okazywać czy dawać jej upust. Wręcz przeciwnie.

Nie chcę by moje dziecko wyrosło na sfrustrowanego 30-to letniego zawałowca. Jest jednak pewne ograniczenie, dość istotne jeśli idzie o poprawne stosunki społeczne. Nie należy nikogo bić, wyzywać, krzywdzić jednym słowem. To tyczy się również zwierząt i przedmiotów. Co innego tupnąć nogą, krzyknąć w przestrzeń czy rzucić misiem, a zupełnie co innego wyżywać się, znęcać i niszczyć. To jest ta granica w najkrótszym i totalnie najprostszym rozumieniu. Kiedyś to rozwinę.

 

 

Postanowiłam nie uczyć córki wzajemności w gniewie

U nas nie ma czegoś takiego jak Ooo, zrobiłaś bam. Oddaj podłodze. Uderz ją mocniej to przestanie Cię boleć.  Wersje tego są różne w zależności od sytuacji.

Co to w ogóle ma znaczyć? Podłoga niczemu winna. Takie „pocieszanie” dziecka uczy go jedynie, że jak uderzy coś/kogoś innego to poczuje się lepiej, jego przestanie boleć bo cierpieć będzie ktoś inny. Uczy dziecko, że może krzywdzić innych jeśli tylko jest zły, że sposobem radzenia sobie z trudnymi emocjami jest znęcanie się nad innymi. Bo czymże innym jest świadome podnoszenie ręki by poprawić sobie nastrój?

Załóżmy, że podłoga działała świadomie. Że świadomie podłożyła dziecku nogę z zimną krwią, będąc na dodatek świadomą konsekwencji. I co to zmienia? Prócz tego, że ofierze trudniej wybaczyć i zrozumieć czyjeś złe zamiary, bo takie świadome działanie na czyjąś szkodę również jest znęcaniem, krzywdzeniem.

 
 

o oddawaniu krzywd i zemście


 

Co innego się bronić a co innego oddawać i odwzajemniać atak, krzywdę.

Na razie może to wydawać się błahe, nieszkodliwe. A niech sobie ulży, pomacha łapką. Ani to boli, ani smuci. No niech sobie pacnie, jasne. Ale elementem wychowania jest nauczenie dziecka radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, uczuciami, nawet bólem fizycznym. I na pewno wyrządzanie krzywdy za krzywdę nie jest dobrym sposobem. Odwzajemnianie agresji nie jest dobrym sposobem. Takie oddaj misiowi, niech wie, że to cię boli pomaga dziecku tylko pozornie, na krótką chwilę. Tak naprawdę złość czy smutek dziecku nie przechodzą, te uczucia się wręcz dublują. Bo czuje złość, kiedy jemu dzieje się krzywda i czuje ją, kiedy ją odwzajemnia. To chwilowe odwrócenie uwagi dziecka, pozorny spokój.

Jak Ci się wydaje, dziecko uczone odwzajemniania krzywdy na jakiego dorosłego wyrośnie? Być może przejaskrawię, ale tacy dorośli znęcają się nad słabszą żoną, mężem, dzieckiem, staruszkiem. Sfrustrowani nakrzyczą na kasjerkę w markecie, nie dadzą sąsiadowi odespać nocki bo ten przedłużył upojny wieczór na po 22.00. Ilu z nas doświadcza takiej niemocy wobec złości, smutku czy bólu? A ilu z nas się oberwało, bo ktoś w dzieciństwie nie został nauczony, że złość jest ok i nie musisz nikomu oddawać by sobie ulżyć? Ile razy napadł na nas nieznajomy przechodzień i nie mamy pojęcia o co mu chodzi? Ile to razy w urzędzie słyszałeś skargi na urzędnika bo ktoś ma zły dzień?

Pomyśl, skąd bierze się w nas ta bezsilność, którą nieudolnie próbujemy zamieść pod dywan bo wmawiano nam, że nie można czuć złości. Uczono nas że strach, ból czy smutek to słabość, że odczuwanie ich jest wadą. Podprogowo wmawiano nam, że te uczucia są niemile widzianą odsłoną prawdziwego człowieczeństwa. A jeśli już musisz je odczuwać, to niech cierpią też inni. Taka, według mnie, jest idea oddawania krzywd.

 
 

 Czy to już zemsta?

A dlaczego nie. Nie każda zemsta musi być odwleczona w czasie. Mścimy się na kimś lub na czymś za wyrządzone nam zło tylko po to by na naszą ofiarę przenieść nasz własny ból, cierpienie i dać ujście nagłym emocjom. Nie ma w tym ani odrobiny sprawiedliwości. Jako, że działamy we wzburzeniu, nie działamy racjonalnie.

Już w trakcie pisania doszłam do wniosku, że to się tak nie kończy. To się ciągnie dalej i dalej, a na samym końcu zostajemy my. Sami. Zgorzkniali. Obwiniający cały świat o nasze nieszczęście. No bo jeśli po jakimś czasie od oddania komuś naszych krzywd zaczniemy myśleć trzeźwiej, zrobi nam się głupio, trochę pożałujemy, że może za ostro, trzeba było ochłonąć… No ok. Ale co dalej? A dalej, aby usprawiedliwić samych siebie, winę drugiej strony będziemy wyolbrzymiać. Będziemy hodować w nas samych złość, pielęgnować ją i wzniecać ciągle od nowa.

 
 

 

 

Nie uczę mojego dziecka oddawania złości. Nie uczę wzajemności w cierpieniu. Nie uczę, że jedynym pocieszeniem jest krzywda innych, nawet jeśli miałoby oberwać się choćby misiowi. Dziś oberwie miś, jutro możesz oberwać Ty.

 
 
 
 
 

Może spodoba ci się

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

Oto co Cię czeka, jeśli otworzysz się na dziecko

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

Jestem mamą. Jestem super.

Dobry mąż to zła żona

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

Mój apel o szacunek dla maluszków.

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

Jak na zawsze zniechęcić dziecko do lekarzy.

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

Biegnij, to może się przewrócisz!

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

Ciemno, ciemniej. Depresja w ciąży

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Prezenty. Zastanów się, kogo chcesz uszczęśliwić.

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Jedna jedyna sytuacja, kiedy Walentynki mają sens.

Mamo, jesteś najlepsza!

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

Dzieci-śmieci? Dlaczego kochamy a dajemy to, co najgorsze.

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czy sami siebie oszukujemy?

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Czy istnieje najlepszy czas na dziecko?

Macierzyństwo to więzienie.

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

  • Sylwia Antkowicz

    Świetne podejście. Niestety dla wielu rodziców oddawanie jest ważne, bo… nie chcą wychować dziecka (zwłaszcza chłopców) na kogoś kto nie umie się obronić, oddać. A przecież to nie tędy droga

    • Dokładnie. Okropne stereotypy

  • Moi teściowie tak uczyli wnuki, żeby oddać podłodze czy szafce, ale na szczęście udało im się to wyperswadować. Niby glupota, a nigdy nie wiadomo jak zadziała w przyszłości.

  • tez słyszałam o tym, aby „oddać podłodze”. Serio? dla mnie to chory pomysł!

  • Brakuje mi komentarza co w zamian. Złość, smutek, frustracje dziecko musi jakoś rozładować. Ono tego od początku nie umie. Dlatego oddaje. Rolą rodzica jest pokazać ten kierunek w zamian. I nie mówię tu o oddawaniu podłodze.

  • Och Wychowanie

    Sztuka, to nauczyć właściwego reagowania 🙂 Oddawanie i zemsta nie, ale co zamiast?

  • Sandra Nowicka-Nowak

    Bardzo mądre słowa.

  • Podpisuję się. Też tego nie uczę. Szukamy alternatywnych sposobów na rozladowanie emocji. Ale z drugiej strony warto nauczyć sie dziecko bronić przed agresywnym zachowaniem. I tu moja pytanie:jak?

    • Napiszę, kiedy do tego dojdę. Podłoga na szczęście agresywna nie jest 🙂