Dziecko i sąsiedzi. Czy to mieszanka wybuchowa?

  Mieszkamy w jednorodzinnym domu, na obrzeżach niewielkiego miasteczka a z okna rozpościera się widok na pole i jezioro w oddali. Sąsiedzi są ale jakby ich nie było. Kiedy wróciliśmy z Ami ze szpitala wiedzieliśmy, że dzieci płaczą, robią to często, o różnych porach i i ogólnie w nosie mają wszelkie konwenanse (i dobrze – od tego jest dzieciństwo – później świadomość poprawności politycznej zabije w nich to co najlepsze). ...