Bałagan

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

 

A w nosie już mam te wszystkie teksty w rodzaju:

„ Jak dziecko szczęśliwe to brudne”

„ Bałagan oznacza dobrą zabawę” itp.

 

A ja się pytam czyją zabawę?

I dlaczego tylko jedna strona w tym układzie może być szczęśliwa? Mnie wcale szczęścia nie daje bałagan. Ja lubię porządek. Lubię jak jest przestronnie, a każda rzecz w domu odłożona na właściwe sobie miejsce zapewnia prawidłowe ciśnienie krwi w moich żyłach. Tak już mam, że świadomość porządku daje mi poczucie wewnętrznego spokoju, że nie odpocznę póki jest bałagan, że mnie to wkurza i tyle!

Taki stan rzeczy pewnie jest zależny od wieku dziecka. Im mniejszy szkrab tym bardziej wyrozumiała jestem. Ale jest mi przykro, tak po ludzku przykro, że się narobiłam, nie zdążyłam się nacieszyć nawet bo trzeba lecieć i wycierać kolejne nowe brudy.

Ja i tak już mocno sobie i innym domownikom odpuściłam. Poszłam na kompromis praktycznie w każdym pomieszczeniu w domu. W ogóle na kompromis (tak naprawdę to bardzo ładne słowo na matczyne wyrzeczenia po prostu) poszło już moje ciało, portfel, czas, wszystko. Wystarczy. Nie mam ochoty słuchać dłużej, że jak dziecko bałagani to oznacza, że bawi się przednio. Kto w ogóle coś takiego wymyślił? Co to za usprawiedliwienie braku szacunku do mojej pracy? Wiem, wiem, ja wszystko wiem. Ale poskarżyć się mogę, choć to mi zostało.

Takie teksty jedynie bardziej mnie dołują bo ten, który to mówi po prostu bagatelizuje moje uczucia, moje starania. A ja się staram naprawdę. I nawet mi nie mów, że dziecko urośnie to przestanie, albo że raz nie zawsze. Bo tak jest zawsze i codziennie.

 

I to nie jest, kwestia perfekcjonizmu. To kwestia przetrwania.

Jak ktoś nadepnął na Lego, to wie!

 

Rzecz nie w tym by dziecko chodziło jak w zegarku. Staram się by Ami miała beztroskie dzieciństwo pełne frajdy. Pozwalam jej, a może i sobie, na gotowanie razem ze mną, ugniatanie ciasta i mnóstwo wszystkich innych rzeczy co do których jestem przekonana, że to chwila frajdy na niej, mimo dodatkowej pracy dla mnie. Ale to nic, tak już jest. Mam raczej na myśli takie bezmyślne rozrzucanie wszystkiego, bez ograniczeń i konsekwencji.

Jakiś czas temu znajoma poskarżyła się, że kiedy jej dziecko otworzy jogurt to rzuca mokre brudne opakowanie na dywan. A ona biegnie za tym dzieckiem i błaga aby tego nie robiło. Niby normalna rzecz, ale jak znasz swoje dziecko i jego możliwości to wiesz, że są rzeczy które można wspólnie wypracować i wiesz, że dziecko potrafi zrozumieć, że robi coś co Cię rani. Wspólnie można popracować nad drobnymi rzeczami, które przełożą się na ogromną zmianę.

Jeśli Ami coś wyleje (wiem, że zrobiła to świadomie) to wiem, że rozlała coś bo to dla niej ogromna frajda, sprawdza w ten sposób jak działa świat, uczy się i bawi. Wiem, że cholernie trudno było jej odmówić sobie takiej przyjemności i zabawy. Wiem, że sprawdza też mnie.  Zamiast reagować gniewem, staram się jej pokazać rozwiązanie. Razem bierzemy w ręce ścierki i sprzątamy. I najlepsze jest, że ona tej mokrej ścierki nie rzuci, na złość mnie, w kąt, tylko z uśmiechem biegnie do kosza na śmieci wołając „myju, myju, blee!”

Nie toleruję, kiedy dorosły mówi do dziecka „nabrudziłeś to sam posprzątaj” albo „ Ty to zrobiłeś, radź sobie sam”. Po pierwsze, sprzątania uczy się od nas, to my musimy nauczyć dziecko odszukania wewnętrznej motywacji, nauczyć znajdywania optymalnych rozwiązań. Często też dziecko w takiej sytuacji czuje się zagubione bo robiło coś co dało mu szczęście, później widzi, że my nie jesteśmy z tego zadowoleni, a na koniec jeszcze zostaje sam z kompletnie nieczytelnym dla niego przekazem.

Druga sprawa jest taka, że nic nie jest sprawiedliwe. Mimo, że nam też się nie chce, że jesteśmy zmęczeni i wkurzeni to przecież nigdy nie będzie tak, że dziecko zrobi przy sobie wszystko samo i to bezbłędnie. W rodzinie tak już jest, że jeden zrobi więcej a drugi mniej. Żaden nie ma po równo, każdy robi co potrafi, co chce lub co musi. Ale musi jest względne, bo bezinteresowność to jedna z najważniejszych zalet rodziny. I choć czasem już tym wszystkim rzygasz, to ostatecznie wśród najbliższych nikomu nic się nie wylicza. To miłe.

 

guma do żucia

 

W rodzinie jest też jednak tak, że aby nie skoczyć z mostu pewnego pięknego dnia, czasami chcesz aby ktoś docenił Twoje wysiłki i starania. A twierdzenie, że bałagan jest oznaką dobrej zabawy, można włożyć między książki. Ostatecznie żadne dziecko nie bawi się dobrze kiedy ma zarżniętą matkę, która je odsyła co chwila bo musi zapieprzać. Żadne dziecko nie bawi się dobrze w syfie. Ani to miłe ani bezpieczne. Żadne dziecko nie jest szczęśliwe jeśli jego mama nie jest szczęśliwa.

Więc zamiast bagatelizować moje starania, umniejszać moją pracę, weź jeden z drugim ścierę a mnie zrób kawę i wyślij na kanapę. Z książką najlepiej. I jak skończysz to dziecko zacznie się bawić. No w końcu jak się dobrze bawi to brudzi, prawda?

 

 

 

 

bałagan

Może spodoba ci się

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

13 sekretów, które zdradzę Ci o sobie

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Ciemno, ciemniej. Dzieci w piekle depresji

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czy sami siebie oszukujemy?

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Biegnij, to może się przewrócisz!

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

Najlepsze książki – poradniki dla rodziców przyszłych przedszkolaków

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

Macierzyństwo to więzienie.

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

Głupi nie wie, że jest głupi

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

Dzieci – śmieci?

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

Szydełkowe inspiracje na Boże Narodzenie

Rodzicielstwo zaczyna się od rodziców

Jak na zawsze zniechęcić dziecko do lekarzy.

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Czy istnieje sposób na spokojne dziecko? Ja już go znam

#6 Najlepsze książki dla dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

Mój apel o szacunek dla maluszków.

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

Prezenty. Zastanów się, kogo chcesz uszczęśliwić.

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

Wyprawka. Dowiedz się na co zmarnowałam pieniądze.

Klucz do szczęścia

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Monitor oddechu – dla kogo, po co i czy warto?

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

Jestem mamą. Jestem super.

Co się stało, kiedy zrozumiałam, że jestem mamą?

Nagła śmierć łóżeczkowa (SIDS) – jak możesz uratować swoje dziecko

Nadać imię szczęściu. O największym błędzie jaki popełniłam w ciąży

Jak stworzyć szczęśliwego człowieka?

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

Mamo, jesteś najlepsza!

Zdziwisz się, jaka muzyka oczaruje Twoje dziecko

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

  • Ja uważam, że dziecko bawi się przednio, i robi bałagan, a drugie, że po tym zrobionym bałaganie sprząta. Im dziecko starsze, tym łatwiej jest uczyć je sprzątania – rozumiem, że roczny maluszek tego nie ogarnie, jednak już 2-3 letnie dziecko, z pomocą opiekuna – owszem. Uważam też, że mama nie powinna być domowym niewolnikiem. Żyjemy w rodzinie, jako jednostce społecznej. Tak więc – jako to małe społeczeństwo – powinniśmy umieć się dogadać, również w kwestii domowych obowiązków.

  • Ja lubię mieć wszystko uporządkowane, co nie zawsze jest łatwe do zrealizowania. Albo inaczej – posprzątać jest łatwo, gorzej utrzymać ten porządek. 😛

    • O tak. I to upierdliwe nieodkładanie na miejsce 🙂

      • O właśnie! Siebie jeszcze można przypilnować.. Ale jak upilnować innych domowników? 😉

        • Nie znalazłam sposobu póki co.

          • Ja też, to chyba nie możliwe. :p