blogowanie

Blogowanie. Co dało mi podążanie za własnymi marzeniami?

 
 

Pasja

Od zawsze wiedziałam, że chcę pisać. Jako dziecko wyobrażałam sobie bohaterów, układałam przed snem scenariusze filmów w głowie. Nie wiedziałam jednak jak to, co w głowie i w myślach, przeobrazić w rzeczywistość. Jak podejść do tematu, z której strony zacząć. I co najtrudniejsze, jak zestawić w idealnym połączeniu pasję z pracą. Wpadłam na to dopiero, kiedy na świecie pojawiłam się ona – moja córka. A jako, że jestem mistrzynią w dorzucaniu sobie na barki coraz to więcej i więcej, stwierdziłam, że przyjście na świat Ami jest idealnym momentem na własny biznes. No w końcu, moja droga, pewnie nie raz usłyszałaś, że siedzisz w domu i urlopujesz się z dzieckiem, więc sama rozumiesz – idealny wręcz moment.

A jak to jest w praktyce? Zrozumiesz mnie jak nikt inny. Otóż, pisząc ten artykuł moje dziecko biega po domu z mini mopem bo rozlało soczek, krzyczy, że jej zimno ale za cholerę nie da się przebrać. Obiad będzie albo i nie, ubrania które przyniosłam z suszarki do poskładania leżą pod biurkiem i właśnie ogrzewają mi stopy. Ale co tam, nie ma tego złego. Nikt w korporacji, nawet na najwyższym stanowisku, nie może się pochwalić narzuconą przez szefa (tia…a myślałam, że będę swoim własnym szefem haha) przerwą co jakieś… 3 minuty.

 
 

Kobiety

Blogowanie, jak pokazują chociażby wyniki coraz to popularniejszego SHARE WEEK 2017, jest kobietą. Zdecydowana większość osób, która bloguje to kobiety. Dlaczego? Bo lubimy się dzielić swoim doświadczeniem, uczuciami i spostrzeżeniami. Kto się tym zajmuje systematycznie i na poważnie wie też, że pisanie to jedynie niewielki procent pracy blogera. A kobiety stworzone są do zadań wielopoziomowych, rozgałęziających się z każdym mailem, komentarzem i nową myślą.

Blogowanie, jak żadne działanie w życiu, tak dobitnie nie pokazało mi siły kobiet, ich uporu w dążeniu do celu, ich determinacji. Jak wiele z nas codziennie musi udowadniać, że urlop macierzyński nie jest urlopem, że opieka nad domem i dzieckiem jest pracą i blogowanie też nią jest. I robią jeszcze więcej…

Żadne zajęcie w życiu, żadna relacja nie dała mi możliwości poznaniu tylu wspaniałych kobiet. Poznałam równe babki, ambitne i profesjonalne. Czarne owce wszędzie się trafią, ale nie często trafi się taka ilość zaradnych, samodzielnych kobiet, które kierują się w życiu nie tylko szczęściem rodziny. One pokazują, że są same z sobą są szczęśliwe, że kosztuje to dużo pracy, ale jest możliwe. A mamy i partnerki pod naporem sterty brudnych naczyń zwyczajnie o tym zapominają.

 
 

Ewidencja towarzystwa

Taka spora życiowa zmiana jak, na przykład, podjęcie nowego zawodowego zajęcia świetnie rewiduje twoje dotychczasowe towarzystwo. Nagle się okazuje, że połowa nie wie co robisz, druga połowa pozornie się nie interesuje tym co robisz. Pozornie, bo śledzi twoją działalność w internecie, ale się nie ujawnia. To znaczy, myśli, że się nie ujawnia.

Takie towarzystwo dzielę na 2 grupy: szczęśliwych z własnego życia i niespełnionych. A jak ludzie odbierają to co robię, czyli blogowanie? Hmm, rzadko zdarza się aby ktoś traktował moją pracę jak pracę. Bo w domu, bo bez comiesięcznego kwitu z kadr, bo nie wychodzę o 6 rano na autobus. Na palcach jednej! ręki zliczę tych, którzy pytają na czym moja praca polega, czy jestem zadowolona i jak mi idzie. A są i tacy, którzy mają w nosie czy jestem szczęśliwa i pytają bez ogródek ile zarabiam. I może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie było to jedyne pytanie o moją nie-pracę.

 
 

Samopoczucie

Kocham opiekować się rodziną, domem. Być w nim, być z dzieckiem. Ale to nie wszystko co zamierzam robić. Nie ukrywam, że to co robię jest cholernie ważne i pracochłonne, ale nie ukrywam też, że nie tylko to chcę robić. Blogowanie daje mi możliwość wyjścia do ludzi żyjąc fizycznie od nich odciętą. Blogowanie to moje okno do świata.

 
 

Bo jesteśmy nie tylko sami dla siebie. Jesteśmy, kiedy nasze słowa i działania odbijają się o innych. A w najlepszym wypadku do innych docierają.

 
 

Umiejętności

Trochę denerwują mnie porady na temat blogowania mówiące, że nie musisz posiadać żadnych większych umiejętności żeby blogować. W życiu w takim tempie i w tak zwariowanych warunkach nie nauczyłam się tylu rzeczy na raz! Mam na myśli umiejętności związane z obsługi komputera, znajomością języka angielskiego i znajomość całego szeregu programów, wtyczek, optymalizacji. Do tego dochodzą zdjęcia,  czasem filmy i cała rzesza Social Media. Ok, nie muszę być ani informatykiem z dyplomem ani programistą ale prawda jest taka, że jeśli obok nie masz kogoś, kto przynajmniej na początku, nie ogarnie tego za ciebie albo nie wskaże jak coś zrobić, to możesz leżeć i wyć w poduszkę.

 
 

Teraz wiem, że jeśli sama na siebie nie postawisz, nikt tego nie zrobi. Nikt nie ułatwi ci realizacji marzeń, pasji, bycia niezależną czy to finansowo, czy umysłowo. Ty sama jesteś za siebie odpowiedzialna. Ty sama możesz być najlepsza, ale tylko dzięki sobie własnie. 

 
 

A ty? Blogujesz? A może po prostu, czego ci życzę, spełniasz zawodowo swoje pasje i marzenia? Koniecznie napisz mi, co blogowaniu zawdzięczasz? Co ci dało dobrego a może co złego to, że postawiłaś na siebie, że się realizujesz?

 
 
 
 
 
 
blogowanie

Mama, socjolog, blogerka. Niepoprawna optymistka.
Cierpliwie łączę obowiązki z pasjami, odkrywam uroki wyzwań ambitnej mamy z prawdziwym i codziennym macierzyństwem. Książkoholiczka kochająca dobre jedzenie i nietolerująca ściemy. Pasjonatka urokliwych miejsc i ładnych rzeczy. Znajdziesz mnie tutaj

Może spodoba ci się

Miłość nie wybiera, pokaż blogera! Share Week 2017

Sprawdzone i łatwe przepisy na imprezę w domu – moje hity!

3 sprzęty bez których byłabym fatalną matką!

Przyjęcie urodzinowe dla dziecka. Sprawdź o czym warto pamiętać by było spełnieniem marzeń.

Dinovember czyli odczarowujemy listopad

Zaplanuj szczęście czyli najpiękniejsze plannery na 2018 rok

Zdrowe słodycze do kalendarza adwentowego – przepisy polskich blogerek

1 urodziny Mynio czyli rok pełen pasji i #blogometamorfoza w tle

Ach, te postanowienia… Ze mną Ci się uda!