jestem mamą

Co się stało, kiedy zrozumiałam, że jestem mamą?

 
Jak pewnie wspominałam, albo na pewno wspomnę milion razy, ciąża była dla mnie bardzo trudnym stanem. Pod wieloma względami, głównie emocjonalnymi. Jednak w chwili przyjścia na świat Ami, kilka rzeczy się zmieniło, ja się zmieniłam. I nie ma co się obrażać kiedy ktoś mi mówi, że macierzyństwo mnie zmieniło. To byłoby wręcz dziwne by takie przeżycie, taka dewaluacja wszystkiego nie wpłynęła jakkolwiek na moją osobę, na moje postrzeganie wszystkiego i wszystkich. Tak w dużym skrócie.

Narodziny Ami, macierzyństwo, zmieniły mnie. Ale lubię też myśleć (wręcz jestem o tym przekonana), że to Ami, jej obecność, pewnych rzeczy mnie nauczyły. Dzięki niej otworzyłam się na różne sytuacje, ludzi. Czasem trochę z przymusu, ale jednak.

 
 
jestem mamą

Przekonanie, że jestem najlepsza i mam rację. W kwestii Ami oczywiście

To, że urodziłam Ami dało mi potężnego kopa. Obudziłam się po kilku godzinach i czułam się po prostu zajebista. Taki szpitalny, dość obrazowy kołczing z poczucia własnej wartości. Pstryk i wiedziałam, że jestem najlepszą opcją dla mojego dziecka. Nigdy nie wierzyłam w swoją intuicję a teraz, nie dość, że w ogóle ją zyskałam, to jeszcze zdobyłam przekonanie, że wszystko co moja intuicja mi podpowiada jest po prostu dla nas właściwe.

I choć prawda jest taka, że jak czegoś nie wiem to o tym czytam, to w przypadku intuicji jest dokładnie odwrotnie. To znaczy, że nawet jeśli coś mija się z logiką, być może nawet zdaniem ogółu, a intuicja podpowiada mi, że to właściwe rozwiązanie – słucham jej. Słucham siebie. Dzięki Ami jest mnie więcej we mnie samej.

Druga sprawa jest taka, że nie wszystko wiem od razu, w chwili narodzin dziecka. Są takie sytuacje, które trzeba przeżyć, których trzeba doświadczyć. Czasem trzeba skonfrontować swoje plany, nadzieje i rodzicielskie założenia z rzeczywistością. A do niektórych rzeczy trzeba po prostu dorosnąć, tym bardziej do bycia rodzicem. Trzeba dojrzeć w sobie. I tu znowu intuicja zdobyta na porodówce i podsycona hormonami ratuje mój tyłek. W jednej chwili, oprócz Ami, narodziło się we mnie przekonanie, że każda moja decyzja dotycząca Ami jest słuszna i właściwa. I choć zdarza się, że niektóre decyzje wcale nie są najlepsze, to nie odbiera mi to pewności, że robię to całkiem nieźle. Kropka.

 
 

Regularnie myję zęby

Przyznaję się bez bicia. Nie zawsze wieczorem, szczególnie kiedy kładłam się bardzo późno myłam zęby lub robiłam to tak dokładnie jak należy. Ami to zmieniła. Nie mam wyjścia, dobry przykład dać muszę. I nie tylko Ami wyjdzie to na dobre.

 
 

Dziecko zmusza mnie do bycia miłą dla ludzi

Jak każdy miewam chwile, kiedy nie mam ochoty uśmiechnąć się do sąsiada, nie mam ochoty na pogawędkę przy kasie a nawet najmilszą zaczepkę na bobasa chciałabym spławić co najwyżej krzywym spojrzeniem. Bo są chwile, kiedy odezwać się do kogoś jest ponad moje siły. A odezwać się miło to niewyobrażalny wysiłek. Po prostu. Przy Ami jest inaczej. I nie mam tu na myśli dziwnej sztuczności, udawania i pseudo aktorskiej gry bo dzieci wyczują wszystko jakby udająca matka była wystraszonym skunksem. Z tyłu głowy mam zawsze taką myśl, że ja i moje zachowanie, a także mój stosunek do ludzi i otaczającego świata, jest dla niej wzorem zachowania. Póki co jedynym lub jednym z niewielu. Nie chcę podprogowo dawać jej do zrozumienia, że świat jest ble, ludzie źli i obłudni a jak coś chcesz to udajesz miłego. Staram się być szczera, miła. Tak po prostu, z serca. Bardziej otwarta, życzliwa, uśmiechnięta. Dla Ami i dzięki niej. W granicach normy, z umiarem, nikt nie jest robotem, ale zauważyłam w sobie taką pozytywną zmianę.

 
 

Częściej jemy razem, przy stole.

Kiedy nie było Ami na świecie, stół jadalny służył nam jako wyjątkowo duża podstawka na wazon z kwiatami. Ewentualnie, kiedy organizowaliśmy jakąś liczniejszą imprezę. Wszystkie posiłki były spożywane na kanapie, przed tv, z nogami na stoliku kawowym. Jakie świetne to zajęcie nikomu nie muszę tłumaczyć, ale zalet jedzenia regularnie, w dzień a nie w nocy, przy stole z rodziną też raczej tłumaczyć nie muszę.

 
 
jestem mamą
 
 

Czytam etykiety produktów, które kupuję

Dopiero kiedy zaczęłam wprowadzać Ami pokarmy inne niż mleko, zaczęłam dokładnie czytać składy produktów które kupuję. Na prawdę dokładnie. Stałam się w tej kwestii bardziej wymagająca, mam większą świadomość co do prawidłowego lub nie składu produktów spożywczych. Moje zakupy pod tym względem stały się bardziej restrykcyjne. To dobrze, bo jest się czego obawiać. Nie chcę płynąć z prądem obijając się o plastik, konserwanty i rakotwórcze dodatki. Nie chcę by moje dziecko cierpiało jako dorosły człowiek, bo nie potrafiłam być konsekwentna albo nie chciało mi się bardziej postarać o zdrowy i wartościowy posiłek. O dzieciach – śmieciach pisałam całkiem niedawno. Rodzicielstwo to zadanie na całe życie, nie kończy się, kiedy dziecko dorasta. Rodzicielstwo to przygotowanie do życia, nie myśl, że jak dziecko dorośnie to uwolnisz się od konsekwencji wychowawczych. Wiele z naszych dzisiejszych działań będzie miało swój finał lub dopiero zacznie się uwidaczniać za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. I to może być nasza wina. Taki scenariusz mi się nie podoba.

 
 

Zrozumiałam rodziców, własnych też

Zawsze niesłychanie irytowały mnie teksty w stylu: Zrozumiesz jak będziesz miała własne dzieci itp. Do teraz brzmi to jakoś tak niemiło.

I fakt, wielu dorosłych bardzo nadużywa tego sformułowania. Czasem zastanawiam się nad celem takich tekstów i odnoszę wrażenie, że niektórzy osiągając wyższy lewel z racji posiadania dzieci w ogóle albo posiadania starszych dzieci, próbuje się kreować na lepszych w taki wyniosły i grożący sposób. Niektórzy straszą zagubionych młodych rodziców albo kobiety w ciąży. Niektórzy grożą mówiąc Zobaczysz jak urodzisz. Będzie tak a tak. Zazwyczaj chcą Ci powiedzieć, że będzie źle.

Ja mam na myśli co innego. Kiedy Ami miała kilka miesięcy, zdołałam poznać różne aspekty macierzyństwa. Dobre i złe strony. Radość, ale i ponure wynurzenia wykończonego i brudnego człowieka. Nie chodzi mi o wyrozumiałość dla egoizmu własnych rodziców (takiego bezczelnie wymądrzającego, co to nie ja) bo tego nie doświadczyłam. Chodzi mi o zrozumienie codziennych decyzji, reakcji, czasem zdenerwowania. Wcześniej pobudki nie były mi znane lub racjonalne czy zrozumiałe. Dziś, nawet jeśli nie rozumiem, to akceptuje. Nie mam żalu, pretensji. Nie siedzi mi w głowie, że źle zrobili. Wiem, że czasem źle bo są ludźmi, ale wiem teraz dlaczego. I wiem, że mogę zrobić dokładnie tak samo.

 
 
jestem mamą

Uzależniona od technologii

Dopiero przy Ami zauważyłam, że mam z tym poważny problem. Telewizja nie stanowi dla mnie żadnego wyzwania bo nic za bardzo nie znajduję ciekawego włączając TV z marszu. Nie oglądam, jeśli czegoś wcześniej nie nagram. Inaczej jest z tabletem, telefonem, internetem w ogóle. Masakra. Kiedy patrzę na Ami i widzę, że bawi się czymkolwiek i wkłada w to całe serce, wszystkie myśli i jest w tym całą sobą – też tak chcę. To wspaniała umiejętność. Jeśli ją straci to tylko przeze mnie. Ja wiem, że czasy takie a nie inne i nie zamierzam temu zaprzeczać, wszystko jest dla ludzi. Ale też dobre jest tylko to co stosujemy z umiarem, Wszystko co ponad – szkodzi.

 
 

Jestem tylko człowiekiem

Jako rodzic wiele razy czułeś bezsilność, wycieńczenie? Bo nazywać pewne stany zmęczeniem to grube niedopatrzenie. I pewnie myślisz, że to złe uczucie? Nie chcesz więcej się tak czuć? To wielki błąd! Obecność Ami w końcu uświadomiła mi, że jestem jedynie człowiekiem, nie robotem. Że moje siły i zdrowie mają limit. Że jest punkt do którego dochodzisz i musisz usiąść bo na więcej nie masz sił. Trzeba było największego wysiłku aby urodzić dziecko  i żeby pojąć, że mój wysiłek jest limitowany. Taka ironia. Priorytety po prostu. Pomieszały się!

 

 

A ty? Przeżyłaś konkretny moment kiedy zrozumiałaś, że coś się zmieniło? Że jesteś mamą, że masz dziecko? Uderzył piorun czy ta myśl kiełkowała powolutku i spokojnie?

 

 

 

 

jestem mamą

Może spodoba ci się

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Nadać imię szczęściu. O największym błędzie jaki popełniłam w ciąży

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Rodzicielstwo zaczyna się od rodziców

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

Mój apel o szacunek dla maluszków.

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

Ciemno, ciemniej. Dzieci w piekle depresji

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

#6 Najlepsze książki dla dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem

Prezenty. Zastanów się, kogo chcesz uszczęśliwić.

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

Najlepsze książki – poradniki dla rodziców przyszłych przedszkolaków

Głupi nie wie, że jest głupi

Jak na zawsze zniechęcić dziecko do lekarzy.

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Nagła śmierć łóżeczkowa (SIDS) – jak możesz uratować swoje dziecko

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Dzieci – śmieci?

Monitor oddechu – dla kogo, po co i czy warto?

Szydełkowe inspiracje na Boże Narodzenie

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

Zdziwisz się, jaka muzyka oczaruje Twoje dziecko

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

Klucz do szczęścia

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

Czy istnieje sposób na spokojne dziecko? Ja już go znam

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Macierzyństwo to więzienie.

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czy sami siebie oszukujemy?

Mamo, jesteś najlepsza!

Wyprawka. Dowiedz się na co zmarnowałam pieniądze.

Jak stworzyć szczęśliwego człowieka?

Jestem mamą. Jestem super.

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

Biegnij, to może się przewrócisz!

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

13 sekretów, które zdradzę Ci o sobie

  • Ciąża to najpiękniejszy okres w moim życiu. Zrozumiałam, że jestem mamą jak przyszła do mnie środowiskowa i ochrzaniła za trzymanie dziecka w beciku. Nie miałam pojęcia jak “traktuje” się dziecko a w tamtym okresie czasu mieć komputer a co dopiero internet był cudem. Teraz jest wszystko łatwiej. Dowiesz się w mgnieniu oka. Ja bym tu bardziej jeśli chodzi o mnie przypisała temat: kiedy się zorientowałam, że jestem żoną. Dziecko odmieniło moje życie i plany przyszłościowe. Ale każdy musi przez to przejść by wiedzieć o czym piszę ja, piszesz ty. Pozdr.

    • Fakt, są takie aspekty, które trzeba doświadczyć osobiście.

  • Pojawienie się dziecka sprawiło, że głównie zaczęłam zwracać uwagę na to, co trafia na nasz talerz. Zaczęłam także pamiętać o regularnych wizytach u lekarza i badaniach. 🙂

    • Miałam to samo 🙂 Nagle odkryłam, że potrafię być odpowiedzialna na 120%

    • To samo u mnie 🙂

  • Dzieci to wspaniały motywator, żeby coś zmienić w sobie na lepsze. Sama tego doświadczyłam, podobno ciaża łagodzi obyczaje, u mnie podziałało 🙂 choć dalej mam trudny charakter, zawsze przy dziecku staram się być najlepiej wychowaną mamą świata.

    • Z tym charakterem to mam podobnie ale jakoś pokornieje przy dziecku.

  • Marta Korotko

    Ja w ogóle uważam, że pojawienie się mojego dziecka na świecie ta najlepsza lekcja jaka mi się w życiu przytrafiła. Żadne pieniądze, wolny czas, chęci i najlepszy nauczyciel nie byłby w stanie nauczyć mnie tego, czego uczy mnie moje dziecko. Docenianie i celebrowanie codzienności to jedna z wielu korzyści 🙂

    • O tak! Żadna ilość wolnego czasu nie była tak cenna jak dla matki 15 minut z ciepłą kawą.

  • Angelika Stefanowska

    Piękny tekst. Nie mam dzieci, ale zastanawiam się jak to będzie u mnie. Jeszcze wszystko przede mną 🙂

  • Holly Lu

    Trafne spostrzeżenia. Dziecko potrafi wywalić to i owo 🙂

  • Aż miło się czyta – odkryłaś w sobie wiele wspaniałych rzeczy, wyrabiasz dobre nawyki. Na pewno jesteście szczęśliwą rodziną 🙂

    • Tak myślę. Dziękuję!

  • Olga Dąbrowska

    Nie mam dzieci, ale wiem, że ta małą istotka odwróci moje Zycie do góry nogami.

    • Też mi się tak wydaje 🙂

  • odbiegnę od tematu: czadowy musztardowy kolor <3

    • Dzięki! Też mi się podoba 🙂

  • Bożena Jędral

    Bardzo wiele pozytywnych zmian, dziecko to zawsze rewolucja. Jednak nic mnie nie zmusi do bycia miłą na siłę 😉

    • No czasami się po prostu nie da 🙂

  • Dzieci potrafią wiele zmienić 🙂

  • Super te Wasze żółte outfity, takie pozytywne 🙂

    • W sam raz na zbliżającą się jesień 🙂

  • Oj tak, życie przewrócone do góry nogami odkąd jest z nami mała Maja 🙂

    • Bardzo. Choć na drobiazgi czasem narzekam to ostatecznie zmiana na dobre 🙂

  • Pięknie to opisałaś i dlatego warto mieć dzieci 🙂

  • Danuta Brzezińska

    Ojejku, tak dawno to było. Jednak nie byłam taką mamą jakie są teraz. Dziecko nie stało się priorytetem, chociaż pewnie właśnie dla niego musiałam zmienić swoje życie.

  • Ja nie mam dziecka, ale przeraża mnie, kiedy orientuję się, jak bardzo jestem uzależniona od technologii. Chciałabym móc wyłączyć telefon i coś porobić bez pilnowania tysiąca spraw, maili itp 🙂

    • O tak, to tym bardziej doskwiera jak się człowiek jeszcze od dziecka uzależni 😉

  • Zwolniłam. Zaczełam pracoeać tylko na 1/2 etatu dzieki temu mam czas aby poznawać czas razem z córka, aby tak naprawde cieszyć sie życiem 🙂

    • Wspaniale! Każdej mamie życzę takiego podejścia i możliwości 🙂

  • Renata Pawlowska

    Dziecko to zawsze multum zmian 🙂
    Wspaniały kolory 🙂

    Pozdrawiam serdecznie

    Renata

  • Żyć nie umierać

    Tak, urodzenie dziecka zmienia punkt widzenia wielu rzeczy i w wielu sprawach. Kiedy nie mamy własnych dzieci, inaczej patrzymy na wszystko, po urodzeniu dziecka ten punkt widzenia zmienia się diametralnie!

  • Malwina Z

    identyko jak ja:)))

  • Po pojawieniu się Małej Zet oczywiście, że sporo się zmieniło. Poza oczywiście planem dnia i tym, że staram się wszystkie swoje obowiązki, których jest nie mało ułożyć tak, by spędzić z dzieckiem jak najwięcej czasu, poza tym, że odkryłam w sobie super pokłady cierpliwości to zyskałam wiele jako kobieta. Nie wiem czy to kwestia tego, że jestem mamą, czy tego, że nie jestem już raczej dojrzałą osobą, ale czuję się teraz wyjątkowo kobieca i mam pełną świadomość samej siebie pod każdym względem 🙂

    • To wspaniałe zmiany. Każdej kobiecie i matce życzę aby czuła się tak jak Ty.

  • Właśnie. W końcu mam argument żeby nie dostosowywać się do konwenansów 🙂