dorosłe dziecko

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

 

Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że nie zdarzenia, historia, warunki czy konflikty odbierają dziecku dzieciństwo, a dorosłemu gwarantują życie bez żalu i emocjonalnych rozterek.

Widzieliście film „Życie jest piękne” Roberta Benigniego? Przytoczę w jednym zdaniu. Pół-Żyd Guido wraz z synem zostaje zamknięty w obozie koncentracyjnym, a czas pobytu w nim (choć kończy się śmiercią ojca) przedstawia on swojemu dziecku jako zabawę dorosłych, żarty, wygłupy, odgrywanie ról. Zobaczcie koniecznie, to wyjątkowo oryginalne przedstawienie dramatycznego tematu jakim jest holokaust.

 

Ale ja nie o tym. Chcę wam pokazać (choć w wyjątkowo przejaskrawiony sposób), że to nie okoliczności i czasy, w jakich żyjemy, muszą wywierać na naszym życiu jednoznaczny wpływ. Przecież to nie jest tak, że lata głodu, konfliktów i braku stabilizacji tworzą jedynie ludzi złych, nieszczęśliwych czy niedojrzałych i ogólnie negatywnych w każdej kwestii. I odwrotnie, wszechobecny dobrobyt, wiecznie piękna pogoda i dizajnerskie gadżety nie sprawią, że żyjący w takich warunkach ludzie będą empatycznymi optymistami, którzy dostrzegając impresję chwili będą czerpać z życia czyste szczęście.

 

Rozumiesz? To, jakimi jesteśmy ludźmi, zależy w ogromnej mierze od innych ludzi. To relacje kreują człowieka. To kontakt z drugim człowiekiem daje nam obraz siebie, obraz świata. To rodzice kreują świat dziecka i to relacje na poziomie rodzic-dziecko w znacznej mierze określa jego sposób patrzenia na ludzi, czytania uczuć, rozumienia siebie.

 
 

dorosłe dzieci

 
 

Są takie zachowania rodziców względem swoich dzieci które, moim zdaniem, mają zdecydowanie negatywny wpływ na te dzieci właśnie. Odbija się to na wielu płaszczyznach ich dorosłego później życia i relacje z rodzicami. One sobie to w wieku 30-40 lat może nawet uświadomią, ale jeszcze jako dzieci będą nieświadomie nieszczęśliwe. A jakie to są zachowania?

 
 

Rodzic narzekający na drugiego rodzica

Co tu tłumaczyć. Kłócę się z facetem i w złości relacjonuję dziecku, że jego tato jest zły, wstrętny, że to nieudacznik. Jeszcze gorzej, jeśli powiem, że tato nas nie kocha, albo przez ciebie dziecko się kłócimy. Albo opowiadam, że teraz tatuś pewnie nas zostawi, może znalazł sobie kogoś lepszego. Albo śpię z dzieckiem tylko wtedy kiedy tata wyjeżdża i tłumaczę dziecku, że jestem taka samotna, nie mam się do kogo przytulić.

 
 

Rodzic wiecznie chory i obolały

Co innego zachorować i się wyleczyć a co innego być względnie zdrowym i absolutnie cały czas narzekać na swoje zdrowie fizyczne i samopoczucie. Ciągle opowiadam co mnie boli, że teraz to pewnie umrę i na dodatek nikt po mnie płakać nie będzie. A jeszcze lepiej, kiedy opowiadam dziecku, że to przez niego tak się czuję bo nerwy, niewyspanie i jego złe zachowanie dają mi w kość. Albo, że dziecko ma inne plany niż towarzyszenie rodzicowi w każdej minucie jego życia. Ta samotność, kiedy dziecko jest u koleżanki albo ma już własną rodzinę i nie jest na każde moje skinienie, jest wręcz dla mnie zabójcza. Muszę powiedzieć o tym dziecku, niech wie.

 
 

Rodzic – klient kursu psychoterapii i wielbiciel plotek

Nie jestem przyjaciółką swojego dziecka, jestem koleżanką. Taką od plotek, siania hejtu i obgadywania sąsiadek. Opowiadam dziecku kto mnie wkurzył, kto z kim randkuje i dlaczego to kiepski pomysł. Mówię, jakie mam problemy czyli, że brakuje mi kasy, przytyłam i z facetem nie mogę się dogadać. Tłumaczę, że dorosłość jest do kitu bo dostałam zrypkę od szefa, trzeba płacić rachunki i być odpowiedzialnym. Za ciebie też, dziecko.

 
 

Rodzic nieporadny finansowo

Mam do zapłacenia rachunek ale on przecież może poczekać. Mamusia upatrzyła nowe butki! No jakoś sobie przecież poradzimy, świat się nie zawali. A jak dorośniesz, będziesz mamusi pomagać, ale jeszcze o tym nie wiesz.

 
 

Rodzic nieszczęśliwy

Po prostu. Jestem nieszczęśliwa. Bo ludzie nie tacy, miejsce nie bardzo. Bo kasa, bo praca, bo coś tam. Bo wszystko. I ci o tym mówię dziecko. Cały czas narzekam, oczerniam, neguję i obrzydzam. Bo mogę przecież wyrazić swoje zdanie, co nie?

 
 

Rodzic dawca życia i wszelkich dóbr

No tak, urodziłam cię i wychowałam. Dziecko powinno być mi wdzięczne. A jak popatrzeć na warunki to już w ogóle nie ma prawa narzekać. Odmawiać mi też nie powinno, przecież ma wszystko co chce, to teraz ja chce. Gdyby nie ja, to by go nie było, a już na pewno nie miałoby tak dobrze. Powinno mi dziękować. Mnie należy się szacunek.

 

Co wspólnego mają ci rodzice? Przychodzi mi do głowy, że kieruje nimi egoizm i ciągłe ja, ja, ja. Niepoprawne kontakty z rówieśnikami (czyli innymi dorosłymi), niedojrzałość emocjonalna, brak odpowiedzialności.

 

To tak jak z siadaniem przez dziecko w pozycji na „W”. Samo w sobie nie jest złe ale może być przejawem negatywnych rzeczy dziejących się w ciele dziecka. I nawet to nie musi oznaczać czegoś absolutnie złego jeśli jest dozowane w odpowiedniej ilości. Ale kiedy taki sposób siadania przeważa i staje się dominujący, wtedy zaczyna dziać się gorzej. To zaburza równowagę, stabilność. Zaburza zdrowie. Niszczy człowieka, niszczy rodzinę.

 

I teraz myślę sobie o tym dziecku. Myślę o dziecku, które zamiast bawić się beztrosko, zamartwia się o rodzica. O to, jak rodzic się czuje, że jest smutny i samotny, że nieszczęśliwy. I to dziecko wiele zrobi, żeby rodzic był zadowolony i spokojny. Ono nawet zrezygnuje z dzieciństwa. A kiedy dorośnie, zrezygnuje z emocjonalnej niezależności.

 

Chciałabym byś czytając to (i wiele innych moich tekstów) miała otwarty umysł. Bo przejaskrawiam, wyolbrzymiam, a czasem piszę prześmiewczo. Mam dystans. Też o nim pamiętaj. To nie naukowy elaborat, nie o wszystkim da się pisać dosłownie.

 
 
 
 
 

dorosłe dzieci

Może spodoba ci się

#6 Najlepsze książki dla dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem

Macierzyństwo to więzienie.

Co się stało, kiedy zrozumiałam, że jestem mamą?

Jestem mamą. Jestem super.

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

Czy istnieje sposób na spokojne dziecko? Ja już go znam

Nagła śmierć łóżeczkowa (SIDS) – jak możesz uratować swoje dziecko

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

Nadać imię szczęściu. O największym błędzie jaki popełniłam w ciąży

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

Mamo, jesteś najlepsza!

Klucz do szczęścia

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Ciemno, ciemniej. Dzieci w piekle depresji

Dzieci – śmieci?

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

13 sekretów, które zdradzę Ci o sobie

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czy sami siebie oszukujemy?

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Jak na zawsze zniechęcić dziecko do lekarzy.

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

Najlepsze książki – poradniki dla rodziców przyszłych przedszkolaków

Zdziwisz się, jaka muzyka oczaruje Twoje dziecko

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

Jak stworzyć szczęśliwego człowieka?

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

Wyprawka. Dowiedz się na co zmarnowałam pieniądze.

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

Szydełkowe inspiracje na Boże Narodzenie

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

Rodzicielstwo zaczyna się od rodziców

Mój apel o szacunek dla maluszków.

Prezenty. Zastanów się, kogo chcesz uszczęśliwić.

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Głupi nie wie, że jest głupi

Monitor oddechu – dla kogo, po co i czy warto?

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

Biegnij, to może się przewrócisz!

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

  • Ewelina Szostakiewicz

    Dużo w tym racji, chociaż myślę, że jest to znacznie głębszy temat. To, że rodzic jest nieszczęśliwy lub nieporadny życiowo zawsze z czegoś wynika. Nie powinno się więc go krytykować od razu, najpierw warto spróbować zrozumieć 🙂

    • Dokładnie tak. Ale zabrakłoby miejsca i czasu na szczegółową analizę każdego przypadku, a każdy jest inny i za wiele jest zmiennych. Dlatego uznałam, że czasem lepiej “liznąć” jakiś temat niż nie poruszać go w ogóle.

  • Karolina Jarosz Bąbel

    O tak dajmy dzieciom być dziećmi, na problemy życia dorosłych mają jeszcze czas, a z naszymi radźmy sobie sami 😉

    • Dzieci są nam tak bliskie, że czasem łatwo się zapomnieć. Wcale nie trzeba mieć złego zamiaru.

  • Bardzo madry tekst <3

  • MatkaPatka

    Bardzo dobry tekst, zgadzam się 🙂

  • Mama Tosiaczka

    Spodobal mi się Twój wpis. Moi rodzice byli tak po trochę każdymi z opisanymi wyżej. Moi dziadkowie byli bardziej dla mnie rodzicami. No cóż, bywa…Dlatego staram się być dla swojego dziecka lepszym rodzicem.

    • Jedyne co możemy w tej chwili zrobić to wyrzucić żal za siebie i wyciągnąć wnioski. Dla dobra naszych dzieci i własnego szczęścia. Pozdrawiam ciepło!

  • Karolina Borycka

    Świetny teksy. Tak czytam i czytam i nie wiem do której grupy bym się wpasowała. Tekst daje dużo do myślenia.

    • Po trochu każdy z nas znajdzie tu siebie, ale najważniejszy jest umiar.

  • Zdecydowanie dziecko nie powinno martwić się o dorosłych. My mamy się nimi opiekować, nigdy na odwrót

  • Widziałam tem film Benigniego! Arcydzieło! Nie wychowywali mnie rodzice, tylko dziadkowie, więc nie wiem, jak się odnieść do tego, co napisałaś. Chyba lepiej dla dziecka, jeśli rodzice nie mogą / nie potrafią / nie chcą go wychować, aby zrobił to ktoś inny, np. dziadkowie 🙂
    http://altealeszczynska.blog

    • A pewnie, że lepiej. Czasem pokrewieństwo schodzi na dalszy plan. Liczy się zaangażowanie, wielkie serce i chęci.

  • Każda osoba powinna mieć emocjonalną wolność, nie tylko dziecko. Rodzic, partner, każdy. Ale chyba o dzieciach jest najgłośniej, bo na nie mamy największy wpływ. Ale przecież dorosłe dziecko może w podobny sposób ‘zniewolić’ rodzica. Bo nie umie sobie poradzić, bo znajomi nie tacy itd.

    • A pewnie, tak może zadziać się w każdą stronę jeśli tylko utrzymujemy kontakty z innymi ludźmi.

  • Bardzo ciekawy i pouczający artykuł który dał mi troszkę do myślenia.
    pozdrawiam

  • Masz rację, że to wzajemne relacje kształtują człowieka 🙂 Musze przestać tak często mówić, że mnie coś boli 🙂

    • Hihi, ja też ciągle narzekam, ehh

  • “Życie jest piękne” to cudowny i bardzo wzruszający film, pokazujący tak niesamowitą miłość ojca do dziecka, że aż się w głowie nie mieści. Myślę, że czasami obarczamy dzieciaki swoim balastem i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy lub gryziemy się w język po fakcie. Często nie dostrzegamy też ile już rozumie ten mały brzdąc i ile słyszy, gdy niby bawi się zabawkami. Chcąc nie chcąc musimy wziąć na siebie odpowiedzialność, dziecko ma jeszcze czas na te wszystkie obowiązki, problemy i zmartwienia.

    • Dokładnie tak. Nic nie dodam, tylko potwierdzam.

  • Spodobał mi się ten tekst, za bardzo obarczamy dzieci swoimi “problemami” które w rzeczywistości nimi nie są. Szkoda, bo to odbija się tylko na dziecku.

  • Leczyłam się z bycia taką, jakimi są moi rodzice – szczekająca, krzycząca, sfrustrowana, pretensjonalna. To był bardzo, bardzo trudny etap. Ogromną motywacją był syn, który przypominał mnie, mnie kiedy xxx lat temu chowałam się widząc wrzeszczącą matkę. I tak częstujemy się od najbliższych pretensjami, smutkami, słowami…

    • Jak to kiedyś ktoś powiedział “Każdy musi osiągnąć swoje własne dno”. Być może Twoim było spojrzenie na własne dziecko. To trudna sytuacja ale sukcesem jest jej świadomość i walka z tym co krzywdzi nas i naszych bliskich.

  • Och Wychowanie

    Rodzic wchodzący w rolę dziecka to katastrofa dla niego i dla potomków oczywiście. Jeśli dziecko nie czuje oparcia w dorosłych lub co gorsza martwi się na co dzień o nich, to nie dziwmy się potem że mamy nerwice, depresje i wiele, wiele innych zaburzeń.

    • Zapewne wiele z tych i podobnych schorzeń może mieć podstawy właśnie w dzieciństwie.

  • Dziecko powinno mieć beztroskie dzieciństwo. Rodzice powinni być opoką, bezpiecznym portem, pocieszeniem, największą, bezwarunkową miłością. Nie przenośmy na dzieci naszych problemów i nieszczęść

    • Warto się o to starać.

  • Monika (mama na całego)

    Bardzo wartościowy tekst. To wszystko prawda, o czym piszesz. W taki właśnie sposób można obedrzeć dziecko z dzieciństwa. Myślę, że takie zachowania rodziców wynikają z ich niedojrzałości, bo ich rodzice nie pozwolili im dorosnąć. Szukają w swoich dzieciach tego, co dają rodzice czyli pocieszenia, wsparcia i zrozumienia. A to zbyt wielkie obciążenie dla dziecka. Pozdrawiam.

    • Cieszę się, że właśnie tak odebrałaś mój tekst. Dokładnie o to mi chodziło!

  • Świetnie napisane! Straszne musi być życie dzieci, które maja takich rodziców! Tylko szczesliwy rodzic moze wychowac szczesliwe dziecko.

    • I nie chodzi tu o brak problemów czy przeciwności a o uśmiech w sobie, taką iskierkę.

  • niestety ja tu przejaskrawienia nie widzę, widziałam za to wielu takich rodziców, co jest bardzo smutne… sama siebie też pewnie złapałabym na tym pierwszym grzeszku, chociaż nie tak hardcorowo, ale jednak, a przecież doskonale pamiętam jak nie znosiłam jak moja mama narzekała przy nas na ojca, nie bardzo wiedziałam wtedy co czuć i co robić, przecież byłam dzieckiem.

    • No racja. Po prostu nie każdy kto się na tym łapie musi od razu robić tak na maksa. No i z tym filmem może trochę. Faktycznie, zamieszanie w głowie dziecka można zrobić niemałe.

  • konkretny wpis 🙂 Mam nadzieję – że dotrze do kogoś kto tak postępuje. Ciężko być dzieckiem z takim rodzicem. Ciężko popełniać błędy i budzić sie z uśmiechem każdego dnia. Na szczęście jesteśmy wolni 😉 I nawet z takich związków jak się uprzemy – to się wyplączemy 🙂 I pamiętając swoje dzieciństwo – pozwolimy dzieciom być dzieckiem

    • Chcieć to móc 🙂

  • Gosia

    Myślę, że każdemu rodzicowi przydałąby się ta lektura. Każdy z nas popełnia błędy warto zdawać sobie z tego sprawę.

    • Potknięcia są normalne. Najważniejsze to odrobić z nich lekcję.

  • Dziecięce Inspiracje

    Bardzo fajny tekst – wart zastanowić się dlużej…

  • tak, rzeczywiście przykłady o których piszesz to obrazy składania na barki dziecka problemów dorosłego człowieka. A ono często czuje się zobowiązane do tego by pomóc dorosłemu – w końcu kocha mamę czy tatę i nie wytrzymuje presji. Bo to nie są zadania na jego wiek… A pół żartem pół serio – Obawiam się, że akurat w tym tekście duże przejaskrawienie Ci nie wyszło 😉
    PS. film znam i zrobił na mnie w swoim czasie olbrzymie wrażenie…

    • No nie wyszło, szkoda 😉