dzieci-śmieci.pl

Dzieci – śmieci?

 

Nie oszukuję siebie i innych. Przecież większość z nas doskonale rozumie, jak ogromny wpływ na człowieka ma jedzenie, to co je, jak, kiedy. Jedzenie ma znaczenie dla naszego zdrowia w ogóle, samopoczucia, zachowania, wyglądu. Dlaczego zatem tak wielu osób chce uszczęśliwić samych siebie dając mojemu dziecku śmieci?
Pamiętam z czasów swojego dzieciństwa jak niektórzy dorośli w żartach powtarzali dzieci – śmieci. Hmm, to dlatego teraz niektórzy uważają, że możemy dawać dzieciom śmieciowe jedzenie? Bo nie znam logicznego wytłumaczenia.

Czy zastanawiłaś się czasem nad tym jak wyrodni i źli muszą być rodzice lub opiekunowie, którzy głodzą swoje dzieci? Dla mnie głodzenie dziecka to taki sam czyn jak karmienie dziecka na siłę, przemocą, w nadmiarze, źle i niezdrowo. Przesadzam? Ależ skąd! Przecież te czynności również prowadzą do utraty zdrowia a nawet życia.

Często jednak prowadzą do utraty długiego, szczęśliwego życia. Ale dostrzegą to tylko Ci, którzy zdają sobie sprawę, że dziecko wychowujemy by przygotować je na całe życie, że wszystko ma dla niego konsekwencje. A to, że nasza władza rodzicielska kończy się formalnie i przestajemy za dziecko odpowiadać nie oznacza, że nie jesteśmy winni jego stanu zdrowia w dorosłym życiu. Pewne choroby czy złe nawyki mają podłoże w dzieciństwie, my za nie odpowiadamy choć nasze dzieci dawno już nie są dziećmi.

 
 

Dlaczego ktoś daje mojemu dziecku niezdrowe jedzenie?

Zauważyłam, że ludzie dzielą się przede wszystkim na tych, którzy szanują i poważają moje zdanie i decyzje i na tych, którzy mają mnie za półgłówka i w kwestii wychowania mojego dziecka oczywiście wiedzą lepiej. Tak z grubsza. Nie będę teraz rozpisywać się, jakie konsekwencje ma dla całej rodziny i dla poszczególnych jej członków brak poszanowania decyzyjności, opinii. Skupię się na tym dlaczego tak jest w odniesieniu do karmienia dzieci.

 
Mając ponad dwuletnią córkę stwierdzam, że większość ludzi którzy, nawet doskonale znając moje zdanie i sposób karmienia Ami, a którzy częstują ją śmieciowym jedzeniem, robi to tylko i wyłącznie z czysto egoistycznych pobudek. To ich argumenty:

  • Przecież w reklamie mówią, że to jest dla dzieci a skoro dla dzieci to nie może być złe
  • Raz nie zawsze. Nikomu jednak nie przyjdzie do głowy, że takiego argumentu używa tak wiele osób, że jak kiedyś liczyłam to raz nie zawsze, w tygodniu było z 8 razy…
  • Dziecko jest biedne/nieszczęśliwe. Ktoś kto używa takiego argumentu ewidentnie bazuje jedynie na swoich odczuciach, które oznaczają, że tylko niezdrowe jedzenie może uszczęśliwić (narkotyk?), że jedzenie w ogóle uszczęśliwia. Jeśli jednak się wysilić i głębiej zastanowić, można by dojść do wniosku, że jeśli dziecko nie zna czegoś to nie tęskni do tego. Nie chcę uczyć dziecko, że jedzenie daje szczęście. Dobre jedzenie jest cudowne, ja kocham jeść, ale jem żeby być zdrową i żyć a nie odwrotnie. Nie chcę by zajadała złe emocje.
  • Jak można jeść wszystko na parze? Cenię sobie różnorodność w kuchni i uważam, że najważniejszy jest umiar, różnorodność.
  • Zdrowe jedzenie jest drogie. W ogóle jedzenie w porównaniu do średniej krajowej jaką można wyciągnąć w Polsce jest drogie. Ale najdroższe są fast foody, i mocno przetworzone pseudo słodycze, słone przekąski i gazowane napoje. Drogie są też produkty pochodzące z certyfikowanych upraw itp. Nie trzeba jednak bazować jedynie lub w ogóle na takich produktach. Brak certyfikatu nie oznacza gorszej jakości na przykład warzyw.
  • >Wyrośnie z tego. Nie wyrośnie. Nawet jeśli na chwilę dziecko wyda się szczuplejsze, bo w krótkim czasie urosło wzwyż, to nawyk i predyspozycje do otyłości zostają.
  • Ona jest głodna. Tak na prawdę po takim tekście powinnam się obrazić, bo sugeruje (podobnie zresztą jak poprzednie), że zaniedbuję dziecko. Zazwyczaj jednak nie muszę tego robić bo Ami, jak zawsze w odpowiednim momencie, siarczyście beka…
  • Przecież ona tego chce! No jasne, że chce. Ja też chcę. I każdy z nas chce. A teraz pomyśl, że dziecko chce wszystko, nie odróżnia co dla niego dobre a co złe. Czy na tym polega wychowanie by dawać dziecku wszystko czego chce?
  • Przecież jest zdrowa. Skutki złego odżywiania, nadmiernego czy niedostatecznego nie są widoczne natychmiast. Niektóre aktywują się dopiero w życiu dorosłym. Jednak wtedy często jest już za późno.

 
 
dzieci-śmieci.jpg
 
 

Kto uważa, że niezdrowe jedzenie jest zdrowe i moje dziecko powinno je dostawać?

  • Osoby, które zajadają emocje
  • Osoby, które z założenia negują mój styl wychowania córki
  • Osoby, które cierpią na choroby związane ze złym odżywianiem, brakiem ruchu fizycznego itp. Poważnie. Jeszcze mi się nie zdarzyło, by czepił się ktoś kto prowadzi zdrowy styl życia. Być może to ich dziwny sposób na usprawiedliwienie siebie i swoich złych nawyków żywieniowych.
  • Osoby, które nie znajdują innego sposobu na przypodobanie się dziecku jak przekupywanie je słodyczami i fast foodami.

Prawda jest taka, że jak ktoś się uprze, to na wszystko znajdzie kontrargument. Nie ważne, że na opakowaniu jest wymieniony alkohol etylowy, a w składzie cukier, który po mące pszennej, jest na drugim miejscu. Nieważne.

 
 

A co jest najdziwniejsze?

Najdziwniejsze jest to, że niewiele osób na świecie może wykręcić się niewiedzą na temat szkodliwości niektórych produktów spożywczych lub ich przeznaczenia dla małych dzieci. Trzeba być naprawdę odizolowanym od wszelkich mediów, od siebie i lekarzy, aby nie natrafić na jakąś informację. Dziwne jest to, jak słucham na temat schorzeń i chorób wynikających z niezdrowego odżywiania i jednocześnie muszę tłumaczyć się dlaczego moja Ami nie pije coli.

Co jeszcze? Zwykle, mówię wprost, że Ami czegoś nie je. Inna sprawa jest taka, że odkryłam u niej pewne nietolerancje pokarmowe, których musimy dla jej zdrowia przestrzegać. Toż to fanaberia!

Zwolenników śmieciowego jedzenia nie przekonują wyniki badań, które są świetne. Nie przekonuje opinia lekarza o prawidłowej wadze dziecka, wzorowym rozwoju. Autentycznie zadziwiają mnie usilne próby karmienia niezdrowym jedzeniem mojego dziecka i próby wymuszenia na mnie postawy niezgodnej ani z moimi przekonaniami, ani z aktualnym stanem wiedzy ani nawet z dobrem dziecka.

 
 

Ile jeszcze?

Ile jeszcze musimy usłyszeć o zaburzeniach zachowania, cukrzycy. Ile dzieci choruje na otyłość, raka. Ile dzieci choruje na depresję. To się nie bierze znikąd. Ilu dorosłych choruje bo w dzieciństwie byli karmieni wyłącznie fast foodami i słodyczami. Ile jeszcze? Na dzień dzisiejszy otyłość u dzieci jest epidemią. Nie wspominając o próchnicy, skłonności do uzależnień i braku samoakceptacji. Zobacz koniecznie, co na temat polskie dzieci jedzą śmieci mają do powiedzenia większe ode mnie autorytety.

 
 

Żeby było jasne

Uważam, że wszystko jest dla ludzi. Uważam, że najważniejszy jest umiar i w dobrych i w niezdrowych rzeczach. Uważam też, że słodycze są zajebiste. Tak jak fajnie jest raz na jakiś czas zjeść porcję frytek zapitą oranżadą. Ale mówimy tu o małych dzieciach. Ami nie miała pół roku a ja musiałam się tłumaczyć dlaczego nie dam jej batona. A inna sprawa jest taka, że słodycze nie są sobie równe. Co innego zjeść dobrą czekoladę a co innego maksymalnie przetworzone batoniki, ciastka i czipsy. Codziennie i bez kontroli. Zdarza się, że Ami zje dupki z pizzy, frytki albo parówkę. Ale to ja o tym decyduję i ja to wybieram. Uwielbiamy obie lody, czekoladę i domowe ciasta. Ale nie lubimy chemii, świecących w ciemności produktów i posiłków, które rozkładają się dłużej niż foliówka.

 
 

dzieci-śmieci.jpg

Co mnie irytuje?

Presja. Presja i wszechobecne ciągłe próby robienia mi na przekór. Ja nie dam Ami coli? To zrobi to ktoś życzliwy. A co będzie dziecku odmawiał. Niech ma.  Te ciągłe próby udowodnienia mi, że robię krzywdę dziecku bo ograniczam słodycze. To mnie męczy bo to walka z wiatrakami. Nieświadomymi i egoistycznymi wiatrakami. Ale jak długo będę miała siły tak długo zapewnię jej to co najlepsze. Wiem, że każda zdrowa decyzja teraz to zdrowe lata w jej dorosłym życiu.

 
 

Po co w ogóle się starać?

Przecież kiedy jest zimno ubierasz dziecko w rajstopki, kurtkę i czapkę. Kiedy jest ładna pogoda biegniesz z nim na świeże powietrze. Szczepisz, posyłasz do szkoły. Uczysz nie wbiegać na ulicę na czerwonym i nie otwierać nieznajomym. Zabezpieczasz wszystkie kontakty w domu a w sklepie wybierasz najbezpieczniejszy fotelik samochodowy. Robisz to wszystko w dobrej wierze, dla dobra dziecka.

Tylko po co?

Liczy się umiar. Ty decydujesz o sobie i swoim dziecku. Mnie nic do tego, zrobisz ostatecznie jak uważasz. Tylko nie mów mi, że ja robię źle. Nie wkładaj mojemu dziecku do buzi czegoś co mu szkodzi a co ty uważasz za normę choć w głębi serca wiesz, że to nie fair. A najgorsze jest to, że nie mnie robisz na złość. Przecież to nie mnie trujesz.

 

 

 

 
dzieci-śmieci.jpg

Mama, socjolog, blogerka. Niepoprawna optymistka.
Cierpliwie łączę obowiązki z pasjami, odkrywam uroki wyzwań ambitnej mamy z prawdziwym i codziennym macierzyństwem. Książkoholiczka kochająca dobre jedzenie i nietolerująca ściemy. Pasjonatka urokliwych miejsc i ładnych rzeczy.

Może spodoba ci się

Mój apel o szacunek dla maluszków.

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

#6 Najlepsze książki dla dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem

Co się stało, kiedy zrozumiałam, że jestem mamą?

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Nagła śmierć łóżeczkowa (SIDS) – jak możesz uratować swoje dziecko

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

Ciemno, ciemniej. Depresja w ciąży

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Monitor oddechu – dla kogo, po co i czy warto?

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

Jak stworzyć szczęśliwego człowieka?

Szydełkowe inspiracje na Boże Narodzenie

Mamo, jesteś najlepsza!

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

Prezenty. Zastanów się, kogo chcesz uszczęśliwić.

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

Biegnij, to może się przewrócisz!

Wyprawka. Dowiedz się na co zmarnowałam pieniądze.

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

Nadać imię szczęściu. O największym błędzie jaki popełniłam w ciąży

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

Jestem mamą. Jestem super.

Czy istnieje sposób na spokojne dziecko? Ja już go znam

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

A co jeśli mnie się nie spieszy…

13 sekretów, które zdradzę Ci o sobie

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

Zabobony i przesądy, które pomagają zajść w ciążę

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

Jaka mama, taka córka – najlepsze zestawy ubrań.

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Klucz do szczęścia

Co zrobić żeby 500+ nigdy się nie skończyło

Moda na jesień i zimę. Dla dziewczynki, która lubi na opak.

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

Macierzyństwo to więzienie.

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

Ciemno, ciemniej. Dzieci w piekle depresji

Jak zniechęcić dziecko do lekarzy

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

Zdziwisz się, jaka muzyka oczaruje Twoje dziecko

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czy sami siebie oszukujemy?

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Niesamowite fakty i mity na temat noszenia dziecka

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Najlepsze książki – poradniki dla rodziców przyszłych przedszkolaków

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

Głupi nie wie, że jest głupi

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Czysta prawda. Czystek. 15 powodów by nigdy nie zabrakło go w Twoim domu.

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

Aplikacje pomocne w (nie)planowaniu ciąży na iOS i Android

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

Rodzicielstwo zaczyna się od rodziców

Siódme poty, czyli leczenie nadpotliwości. Najlepszy zabieg na wiosnę.

10 najlepszych kosmetyków, których używam codziennie. Polecam!

  • Masz rację, to jest twoje dziecko i ty decydujesz to po pierwsze.
    A po drugie to doskonale wiesz co jest zdrowe a co nie….
    Tak trzymaj…
    Pozdrawiam 🙂

    • Będę 🙂 dziękuję!

  • Katarzyna Hartung

    Odkąd mam Julcia, sama zaczęłam zwracać większą uwagę na to co znajduje się na naszym talerzu i co mnie bardzo cieszy-najbliżsi nas w tym wspierają.

    • Wspaniale. Wsparcie młodej mamy niewiarygodnie procentuje. Też stałam się trochę bardziej świadoma żywieniowo po urodzeniu córki.

  • Strasznie to irytujące, gdy ludzie podważają nasze decyzje, metody wychowawcze i oceniają styl życia. Ale. Niestety chyba nie da się temu zapobiec, można tylko nie brać do siebie 🙂

    • Bardzo. Trzeba robić swoje 🙂

  • My przeszliśmy przez niemowlęctwo naszego dziecka ze spojrzeniami oburzonych ludzi : MLEKO KOZIE ZAMIAST MODYFIKOWANEGO!?

    • O tak. I to dawanie do zrozumienia, że jesteś ble mama. Niemiłe.

  • Fajnie, ze zwracasz uwagę na zdrowe jedzenie, to bardzo ważne zwłaszcza dla małych dzieci. Później dzieci sa już starsze, ale często dobre nawyki gdzieś tam pozostają, choć z wiekiem coraz trudniej jest dbać by dziecko zdrowo sie odżywiało. Co z tego, ze gotuje ryby 3 razy w tyg, jak nikt tego nie chce jeść, co z tego, ze piekę chleb, jak dzieci wola kupny itd. Najważniejsze by sie nie poddawać:)

    • Czasem gotuję sobie, ale co tam. Przykład daję, w głowie coś zostanie. A i sama oczywiście skorzystam.

  • Maluch w domu

    Jak mnie takie podejście innych irytuje! Moja mama jest takim przykładem któremu nie mogę przepowiedzieć… Wy też jadłyście/piłyście takie rzeczy i nic Wam nie jest… Wrrrr

  • ja od zawsze lubiłem żarcie śmieciowe. obecnie również jak na jakiś czas uraczę się kebsem na mieście, tylko ja jestem od dziecka zaangażowany w sport. Nie wiem, co to nadwaga.. Nie wiem, co to depresja, czy inne gówna. Ruch to zdrowie, a całkowita zakazanie śmieciowego żarcia dzieciom, na pewno się odbije w przyszłości. sam póki co również nie podaję, tylko, że u mnie jeszcze maluch.

    • Nie uchronimy w zupełności, ale coś tam w głowie i, jak się okazuje, krwi zostanie. A sport to podstawa zdrowia, też chcę to przekazać dzieciom.

  • Ja jestem po dwóch ciążach cukrzycowych, nadmienię tylko, że na insulinach… Wiem co to znaczy…. Od tego czasu bardzo uważam na to czym się zajadam, a przede wszystkim na to co daję moim dzieciom! To dla mnie bardzo ważny element wychowania – dieta!Jednak mam w bliskim otoczeniu takich, którzy nie zważają na to czym chociażby częstują moje dzieci, nie zdając sobie chyba niekiedy sprawy jakim za przeproszeniem “gównem” chcieilby je karmić.. Przykre i wkurzające!

    • O to znasz temat od podszewki.

  • Ann

    Taaaa argument “raz nie zawsze” mnie rozwala. Czasami słyszę to codziennie, głównie od babć i dziadków…

    • Więc jednak wychodzi na to, że zawsze.

  • Ja zrezygnowalam z cukru a fast foodow juz nie widzialam jakies 4 lata 😀 Polecam rowniez prawdziwe soki i wode bez gazu, uwierzcie jezeli mnie sie udalo to mozna 😀

    • Stwierdziłam ostatnio, że chyba jestem za słaba. Chciałabym i dążę do tego ale mało konsekwentnie.

  • Też nie mogę zrozumieć ludzi, którzy nie dość, że wtrącają się do wychowywania dzieci przez rodziców, to jeszcze mają czelność sugerować, że ktoś jest złym rodzicem, bo nie daje dziecku batonika, czipsów czy coli. Koszmar.

  • Karolina Re.

    CZasem sobie myślę, że to w sumie dobrze, że nie jestem matką. 😉

    • Czasem pewnie tak 😉

  • O gdyby jeszcze ten tekst przeczytały szanowne babcie i dziadkowie, było by matkom może trochę lżej. A tak każdy robi swoje.

    • O tak byłoby najlepiej 🙂

  • Ja wychodzę z założenia, ze do wszystkiego trzeba podchodzić z umiarem. Owszem moje dziecko je zdrowo, regularnie ale tez nie mam bzika tylko na punkcie zdrowego jedzenia. Dostaje słodycze, a od czasu do czasu pozwalamy sobie na frytki. Dziecko trzymane krótko pójdzie do szkoły i będzie jadło tylko śmieciowe jedzenie. Ukradkiem kupi sobie batoniki, chipsy czy hamburgera bo do tej pory to był zakazany owoc, a teraz mama nie ma wpływu na to co jem. Podchodzę do tematu z głową.

    • I to jest najważniejsze. Zawsze twierdziłam, że tylko umiar nas uratuje.

  • Świetny post, bardzo potrzebny w dzisiejszym świecie, jeszcze nie mam swoich dzieci, ale z pewnością będę miała takie samo podejście do żywienia mojego dziecka, domyślam się jak strasznie wkurzające musi być dawanie dziecku czegoś czego ty sobie nie życzysz eh 🙁

    • Dziękuję. Faktycznie to podcina skrzydła i często niweluje moje starania.

  • Różnorodność ma wiele zalet 🙂

  • Jud

    Podpisuję się obiema rękami. To jest straszne, że ludzie uważają zdrowe odżywianie i dbanie o siebie (i dzieci) za męczarnię. Sama się z tym spotykam, chociaż nie mam dzieci. Odbieranie takich komentarzy czasem wpędza w poczucie winy, a przecież nic złego nie robimy, wręcz przeciwnie. Od kilku lat walczę z cukrem, z niezdrowymi potrawami, robię to dla siebie i próbuję tez zmienić myślenie otoczenia, ale to bardzo trudne, szczególnie jak widzę reakcję innych, którzy wręcz zachowują się tak, jakbym robiła sobie krzywdę… cóż.

    • Też tak mam. Odnoszę wrażenie, że muszę się tłumaczyć z tego, że nikogo nie krzywdzę.

  • Marta Korotko

    Ja bardzo nie lubię sytuacji, gdy ktoś podważa moje zdanie. Zwłaszcza, gdy dzieje się to w obecności dziecka. Za każdym razem stanowczo zwracam uwagę i jasno daje do zrozumienia co sądzę o takim zachowaniu. A już najbardziej śmieszą mnie ludzi, którzy twierdzą, że moje dziecko jest “biedne i nieszczęśliwe” bo tak mało słodyczy dostaje. Farsa po prostu!

    • Smutne takie teksty. Muszę sobie wymyślić jakieś szybkie zdanie na takie sytuacje 🙂

  • Sylwia

    Śmieciowe jedzenie jest wszędzie i… niestety jest pyszne 🙂 Skoro dorośli nie potrafią sobie go odmówić, to jak mają dzieciom zakazywać? 🙂

    • Tylko przykład, inaczej to bez sensu.

  • Bardzo dobry post, popieram! I niestety, masz rację, najgorsze są te osoby, które wiedzą lepiej co jest dla Twojego dziecka najlepsze. Ale zauważyłam też, że większośc osób z pokolenia moich rodziców daje dzieciom słodycze, bo przychodzą, bo odwiedzają, bo trzeba coś dać. I jak wytłumaczyć, że dziecko nie je 🙂 Ja mam nadzieję, że uda mi się odizolować dziecko przynajmniej na 2 – 3 lata od słodyczy i cukru. Twierdzę, że jeszcze zdąży się najeść. I nie wyobrażam sobie, że ktoś będzie mi tłumaczył, że dziecko chce, lubi, potrzebuje. Nie i koniec. Otyłość, cukrzyca, to już choroby cywilizacyjne. Ja wychowuję, moje zasady, i nie ma się co przejmować tylko robić swoje. Jeśli ktoś się nie zgadza niech odejdzie natychmiast 😉

    • Dokładnie. Akurat na zajadanie się czasu będzie miało dużo. A im później zacznie , tym więcej czasu będzie miało 😉

  • Ja jestem w szoku, że w ogóle masz z tym problem i ludzie nie szanują tego, w jaki sposób wychowujesz i odżywiasz dziecko?! Masakra!

    • Tez mnie dziwi, że w ogóle tak może być.

  • Żyć nie umierać

    Osobiście nie lubię wtrącać się do innych, tak jak nie lubię, żeby ktoś wtrącał się do mnie! Jeśli Ty czegoś nie dajesz swojemu dziecko, to ok. Twoja sprawa! Nie lubię zmuszać dzieci kogoś aby to czy tamto spróbowały! Jednak uważam, że dziś masz kontrolę nad dzieckiem. I dobre nawyki też mają duży wpływ na jej świadomość i decyzje. Jednak w wieku szkolnym, kiedy dziecko widzi, że tamto piej to, a tamto je to – czyli wszystko to czego mama zabraniała – to ono samo z ciekawości sięgnie po zakazane produkty. Czy będzie je piło/jadło dalej? To zależy! Zależy jakie zdanie będzie miało na temat nowego produktu spożywczego. Ale w szkolnym wieku, wieku prawie nastoletnim lub nawet już nastoletnim -00 ciężko zakazać dziecku by czegoś nie próbowało!!!

    • To chyba niemożliwe całkowicie zakazywać i kontrolować, jakoś specjalnie nie widzę się w takiej roli. Zależy mi jednak na szanowaniu sposobu, który wydaje się zgodny z przekonaniami i aktualną wiedzą. Wierzę, że pewne smaki i nawyki zostaną z dzieckiem na zawsze mimo korzystania z innych dostępnych artykułów.