monotonia

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

 

Okrągła data, święto, rocznica. To zawsze czas podsumować, przemyśleń, chociażby tylko sentymentalnych odniesień. Nie inaczej jest teraz. Zbliżają się drugie urodziny Ami. Wspominam, zupełnie się o to nie starając, jak to było dokładnie dwa lata temu, na końcówce już ciąży. Jak to było, kiedy jej nie było…
Nie w tym rzecz aby się użalać, że jest inaczej, że czegoś brak a coś doszło. To jedynie sentymentalna, niezobowiązująca podróż do odległych już chwil. Fajnych chwil, trudnych chwil, zupełnej już prehistorii.

 

Największy mit macierzyństwa?

Coś mi się zdaje, że jest ich wiele, oj wiele… Jednak dziś napiszę tylko o jednym z nich.
Faktycznie, może ci przejść przez myśl, że wychowując dziecko i zajmując się domem, co dzień robisz to samo. No bo pobudka, toaleta twoja i dziecka, śniadanie pierwsze, drugie i piąte. Jakieś zakupy, drzemka i obiad. Albo dwa. Bajki, zabawa, sprzątanie i sprzątanie. Podwieczorek, kolacja. Kąpiel, spanie i sprzątanie. W międzyczasie spacer, kawa i jedyny milion innych rzeczy. A kiedy dziecko już śpi albo zapieprzasz dalej albo olewasz i kładziesz się przed tv. Tak to wygląda. Ale czy na pewno? Ohh, na pierwszy rzut oka może i tak. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Kiedy zostałam mamą, stwierdziłam, że monotonia, nuda i rutyna to jedno z najczęstszych stereotypów macierzyństwa.

 

monotonia

 

Monotonia, nuda i rutyna

Akapit wyżej rozpisałam, jak to mniej więcej wygląda, kiedy siedzisz z dzieckiem w domu. Tak naprawdę mogłabym dopisać jeszcze parędziesiąt codziennych czynności, które każda z nas ma do wykonania, ale nie popadajmy w przesadę. Zgodzicie się ze mną raczej, że mało wiele wiemy co do nas, jako matek i gospodyń należy. W każdym razie założę się, że każdej z nas wiele razy przez myśl przeszło właśnie, że to co robi aktualnie takie właśnie jest. Powtarzalne do poziomu mdłości.

 

Moje przygotowania

Całą ciążę przygotowywałam się do tej rutyny i nudy, którą straszyli wszyscy wokół, od której nie ma ucieczki, chociażby przez brak możliwości i czasu.
Kiedy Ami była maleńka i jeszcze jakiś czas później, byłam naprawdę uwiązana. Karmienie piersią, ciągła i ciągła opieka nad dzieckiem. Kocham to, kocham ten czas, ale umiar jest zdrowy w absolutnie każdej dziedzinie życia. A nie oszukujmy się, opieka nad dzieckiem to główne zadanie młodej mamy, ale nie jedyne. Jedno z wielu.

Kiedy dopadło mnie wicie gniazda, nie zważając na dodatkowe 30 kilogramów, biegałam jak oszalała. Zakupy, notatki i planowanie. Wyprałam chyba wszystko co można było upchnąć do pralki. Ale nic nie mogło mnie powstrzymać. Kupiłam żelazko parowe aby odświeżyć materace, dywany prałam na kolanach. Prasowałam dzień i noc. Czułam wewnętrzną potrzebę ładu i czystości w każdym zakamarku domu. A że porządek lubię, cieszyłam się, że hormony wygrywają z lenistwem i nadwagą.

Do tego doszło robienie zapasów. Wszystko dla mnie, dla DżoDżo. Od kosmetyków po zapasowe sznurowadła. Wszystko do domu, czego w najbliższym półroczu mogłoby mi zabraknąć, łącznie z odżywkami do kwiatów i uszczelką do prysznica. No i wszystko, i wiele więcej, dla Ami.

 

monotonia

 

I jeszcze trochę przygotowań

Oprócz czyszczenia wszystkiego wokół, zaczęłam również przygotowywać posiłki na okres, kiedy Ami będzie próbowała czegoś innego niż mleko. Wydawało mi się to świetnym pomysłem bo zawsze stawiałam na naturalne i najlepsze jakościowo składniki. A robiąc to z miłością, moje dziecko będzie miało najlepsze posiłki po słońcem. No to gotowałam papki z dyni, ziemniaczki z marchewką i wiele innych. To, że chyba żaden z wysterylizowanych i ochuchanych słoiczków mi nie wyszedł to już inna sprawa…

Tak więc w domu miałam absolutnie wszystko, co było niezbędne aby przeżyć bez wychodzenia z domu. I to był błąd. Oj, wielki błąd. Bo kiedy tylko Ami skończyła tydzień ja zaczęłam kombinować i wymyślać. Co dzień wymyślałam sobie jakąś potrzebę, jakiś cel żeby tylko wyjść z domu, żeby tylko zrobić coś innego, coś poza domem. Spacery same w sobie są takim powodem do wyjścia, ale nasze miejsce zamieszkania nie było dla mnie atrakcyjne chociażby dlatego, że nie mieszkamy tu zbyt długo. Więc nawet spacer musiał mieć cel, to znaczy, że dziś idziemy po waciki, jutro nakarmić kaczki, a pojutrze znowu po waciki. I tak przez pół roku.

 

monotonia

 

Nie ma potrzeby się martwić

Kiedy dopadały mnie negatywne myśli, dołek emocjonalny zawsze sobie przypominam, że z małym dzieckiem tak bardzo jest nieprzewidywalnie i zmiennie, że w ogóle nie mam się co martwić o to co jest teraz. Dziś nie chce spać, nie lubi marchewki i bolą ją dziąsła? Jutro nawet nie będziemy o tym pamiętać. I to nic, że nabawi się odparzenia, pod kolanem wyjdzie jakaś alergiczna plamka i wyrzyga chleb z masłem. Życie z dzieckiem jest nie do zaplanowania, nie do przewidzenia. Bywa też nie do ogarnięcia. To nie jest kwestia chaosu, bo planowanie i sztuka organizacji jest mocną stroną matek właśnie.

 

Dlaczego to mit

Ok, zgodzę się, że tak fizycznie robimy zazwyczaj codziennie to samo, albo dni upływają nam na bardzo podobnych czynnościach. Ale absolutnie wychowywanie dziecka nie ma nic wspólnego z monotonią. Napiszę wam, dlaczego tak uważam.
Żaden aspekt mojego życia nie był tak aktywny i wielowątkowy jak bycie mamą i opieka nad dzieckiem. Żadna inna funkcja i rola w życiu nie była tak pochłaniająca, pełna zawirowań, zmienna jak rola mamy.

 

monotonia

 

Żaden inny okres w moim życiu nie miał większego tempa

Moje dziecko nigdy się nie będzie tak szybko zmieniało jak teraz. (Za rok napiszę, że teraz dopiero zmiany nabierają tempa.)
Rozwija się, rozwija, rośnie i rośnie.
Ciągle coś nowego. Itd., itd…
Nikt nie rozwija się szybciej niż dziecko. Nikt szybciej się nie uczy i nie zdobywa nowych umiejętności.
Nic nie zmienia się bardziej i szybciej niż najzwyklejsza codzienność z dzieckiem.

 

monotonia

 

I wiecie co?

Nigdy wcześniej nie marzyłam o tym by się ponudzić, by choć na chwilę postęp wszystkiego co ode mnie niezależne na chwilę spowolnił, zatrzymał się.

Za niczym w życiu nie będę tak tęsknić jak za wszystkimi pierwszymi razami mojego maleństwa. Nic w życiu nie będzie tak sentymentalne, bliskie sercu a jednocześnie tak już odległe, jak czas z moim dzieckiem. Nie ma nic wspanialszego dla mamy jak patrzenie na każdy nowy krok, każdą zmianę, nowy ząb, słowo, nowe wszystko. I wszystko to wspaniałe, bo nasze. Naszego dziecka.

 

 

 

 

Może spodoba ci się

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Jak stworzyć szczęśliwego człowieka?

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

Jak na zawsze zniechęcić dziecko do lekarzy.

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Zdziwisz się, jaka muzyka oczaruje Twoje dziecko

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

Dzieci – śmieci?

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

Nagła śmierć łóżeczkowa (SIDS) – jak możesz uratować swoje dziecko

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Ciemno, ciemniej. Dzieci w piekle depresji

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

Mamo, jesteś najlepsza!

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Szydełkowe inspiracje na Boże Narodzenie

Jestem mamą. Jestem super.

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

Wyprawka. Dowiedz się na co zmarnowałam pieniądze.

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

#6 Najlepsze książki dla dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem

Nadać imię szczęściu. O największym błędzie jaki popełniłam w ciąży

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Czy istnieje sposób na spokojne dziecko? Ja już go znam

Monitor oddechu – dla kogo, po co i czy warto?

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

Rodzicielstwo zaczyna się od rodziców

Mój apel o szacunek dla maluszków.

Macierzyństwo to więzienie.

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

Klucz do szczęścia

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Prezenty. Zastanów się, kogo chcesz uszczęśliwić.

13 sekretów, które zdradzę Ci o sobie

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

Najlepsze książki – poradniki dla rodziców przyszłych przedszkolaków

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Co się stało, kiedy zrozumiałam, że jestem mamą?

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czy sami siebie oszukujemy?

Głupi nie wie, że jest głupi

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

Biegnij, to może się przewrócisz!

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

  • W pierwszej ciąży mialam plan żeby rozpisać rutynę dnia z dokładnością co do godziny, bo wg informacji z google miało mi to pomóc w organizacji. Zabawne jak życie jest przekorne, urodziłam wymagające dziecko, ktore nie poddało sie rutynie, nienawidzilo wózka, tolerowalo tylko mnie, nie spalo w dzień i ciagle krzyczało. W kolejną ciążę zaszlam gdy pierworodna miała 6 miesięcy. Nasze dni są pełne zabaw, milosci, wygłupów, śmiechu i oczywiście łez, bo nie wszystko da sie zaplanować. Mozesz czytać Juula, Stein ale jak urodzisz dziecko to lepiej odłożyć wszystkich doradcow na bok i podążać za dzieckiem.

    • JoAsia

      Nic nie da się przewidzieć. Ja nie mogłam na początku tego zrozumieć i bardzo frustrował mnie taki stan. Bo lubię planować i takie rady jeszcze w ciąży mi dawano. Rzeczywistość jednak pisze własne scenariusze.

    • Nic nie da się przewidzieć. Ja nie mogłam na początku tego zrozumieć i bardzo frustrował mnie taki stan. Bo lubię planować i takie rady jeszcze w ciąży mi dawano. Rzeczywistość jednak pisze własne scenariusze.

  • Dla mnie ta rutyna była tragedią. Nie raz miałam dosyć, dlatego też założyłam sobie bloga, który stał się moją odskocznią od tego codziennego życia. Z każdym miesiącem było lepiej, bo Karolina rosła i jej zapotrzebowania również, więc codzienne życie stawało się mniej monotonne, ale pierwsze kilka miesięcy to była dla mnie tragedia.

    • JoAsia

      Rozumiem Cię, na szczęście z czasem taki stan zamienia się w gonitwę za nudą 😉 i zaczyna jej brakować

  • Dla osoby na końcówce ciąży to w sumie bardzo pozytywny wpis 🙂 Że jednak nie taki diabeł straszny…

    • JoAsia

      Cieszę się. Ogólnie niewiele pokrywa się z tym co słyszymy w czasie ciąży. Ale być może zaślepia nas matczyna miłość 🙂 ale źle nie jest, to na pewno, wiele rzeczy naprawę jest na plus!

  • Ola Rudzka

    Ile pozytywnej energii! Takie podejście mi się podoba;) Najpiękniejsze jest to co napisałaś; nic nie zastąpi tej bliskości i wspomnień, które będziemy gromadzić w naszych serduszkach do końca życia;)

  • Zgadzam się z Tobą. Mnie frustrował brak możliwości planowania, zwłaszcza kiedy miałam obowiązki (pisanie magisterki przy pierwszym dziecku). Przy drugiem cieszyłam się wspólnie spędzanym czasem i teraz trochę tęsknię za tymi drobnymi elementami rutyny: pogawędkami z sąsiadkami i paniami w sklepie, jeżdżeniem na plac zabaw, czytaniem książek przy piaskownicy. Aż się rozmarzyłam o trzecim dziecku… 😉

    • Też mnie czasem taka nostalgia bierze. Milo, że mamy podobnie 🙂