mama i dziecko tu i teraz

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Jedną z kilku najważniejszych rzeczy jakich nauczyłam się, albo jakie na mnie spłynęły, będąc mamą, to być tu i teraz. Kiedy patrzę na Ami, często nie rozumiem, kiedy inni wybiegają daleko w przyszłość i cieszą się tym, że za rok dziecko będzie bardziej samodzielne lub po prostu, że będzie lepiej. Na pewno tak będzie, i nawet jak się postaramy, to będzie samodzielne jeszcze przez wiele wiele lat. Ale takie jakie jest teraz, nigdy już nie będzie. Nigdy nie będzie raczkować i robić wielu innych rzeczy, które są jedynie krótkim etapem na drodze w naszym i jego życiu. To nie wróci. I choć miłe wspomnienia są niezwykle fajne i ważne, to ja zamiast wspominać wolę tę chwilę przeżywać. Być w tym. To mija zbyt szybko i nie mam ochoty dodatkowo tego przyspieszać.

 

Rozpływam się w tym, co teraz

Odkąd Ami jest z nami postanowiłam uczyć się od niej. Od nieskażonej cynizmem, obłudą i szeroko rozumianą cywilizacją dziewczynki. Ale też od małego człowieka, który przybył na ten świat jako ufoludek, po raz pierwszy i ostatni w swoim życiu totalnie obiektywny, zadowolony z tego, że jest, tak po prostu. Postanowiłam, że nauczę się od niej nie mniej, niż sama będę w stanie jej przekazać.

Zauważyłam, jak wielu z nas denerwuje się (ja też!), kiedy dziecko płacze, buntuje się albo tupie nogą, kiedy nagle przerywamy jego zabawę czy jakąkolwiek inną czynność, która je pochłonęła. A wiecie z czego to wynika? A z tego czego brak wielu dorosłym. Dzieci robią to co robią całym sercem. Żyją chwilą. Myślą o tym co robią i robią to, o czym myślą. Wszystkie zmysły i myśli dziecka skupiają się na tym co teraz. Jedyne wahanie to kilka minut w tył i kilka minut do przodu. I jeszcze wiele razy wspomnę te słowa, które sama usłyszałam – „Głowa tam, gdzie dupa”. I zamiast się na dzieci denerwować, może warto byłoby zgapić od nich trochę tego bycia całym sobą w danej chwili, w tym co robimy. Dzieci nie myślą co będzie w 2017. One myślą o tym co jest teraz i wbrew pozorom, to one żyją pełnią życia. My żyjemy marzeniami.

 

mama i dziecko tu i teraz

Byle do…

Naprawdę warto mieć marzenia. Mówi Ci to ktoś, kto kiedyś ich nie miał. I stwierdziłam, że jak nie marzysz to nie żyjesz. Warto je mieć, ale aby je spełniać, trzeba najpierw ogarnąć rzeczywistość ze wszystkimi jej plusami i minusami.
Dlatego trochę mnie zaczęło zastanawiać to wybieganie w przyszłość. Każdy tylko kręci nosem i czeka na byle do piątku, byle do emerytury, byle do śmierci… No bo dokąd nam się tak spieszy? Hmm? Jeśli ma być lepiej to będzie, jeśli gorzej, zapewniam Cię, że też będzie. Jeśli mamy na coś wpływ, to wpływamy na to obecnie, w tej chwili, teraz tworzymy to, co zadzieje się w przyszłości. Jeśli na coś wpływu nie mamy to tym bardziej, nie ma czego przyspieszać. To taka dziwna tęsknota, ułuda.
No więc dokąd nam się spieszy? Gdybaniem nic nie przyspieszymy, nic nie zmienimy a jedynie zaniedbamy to, co dzieje się teraz. Hmm… może piszę tak jedynie dlatego, że przyszedł moment, kiedy chciałabym aby czas się zatrzymał. Aby zatrzymał się cały świat. Dla mnie.

Sylwester to przełom, najbardziej w naszych głowach. To symboliczne zamknięcie tego co było, co nam się nie podobało i przejście do tego co byśmy chcieli by było. To marzenia, fantazje, to iluzja. I choć według numerologii rok 2017 jest jedynką, czyli rokiem zmian, to symboliczna zmiana cyferek świata nie odmieni.
I aby temu się postawić i nie iść z prądem, nie napiszę Wam czego dokonam lub co chciałabym zrobić w przyszłym roku. Napiszę Wam, co było fajnego w obecnym, na który, wierzcie mi lub nie, mogłabym ponarzekać tak samo jak Wy.

 

Co dobrego przyniósł mi ten rok

 

moje szczęście z bliska

Ami, Ami, Ami

Wszystko co z nią związane. Wszystko co dobre i to trochę mniej fajne. To wszystko jest nasze, najlepsze na świecie, jedyne. W 2016 Ami skończyła rok, zaczęła chodzić, powiedziała wiele nowych słów. Wiele razy śmiała się i płakała, a i wiele razy robiłyśmy to razem.

 

Wzięłam się za swoje zdrowie

To nie był dobry czas pod względem zdrowia. Zaczęło szwankować dużo za dużo, a ja czułam, że się z tego nie podniosę. I choć nadal zdarza mi się tak złowróżyć, to udało mi się zacząć powolutku i stopniowo rozprawiać z tym co mnie wykańcza. Wiele przede mną i choć nie mam kolorowego planu na zdrowie, to cieszę się, że zrobiłam krok aby zawalczyć o siebie. Dzięki temu poznałam diagnozę (nie jedną!), której wolałabym nigdy nie usłyszeć, ale skoro już to mam, to lepiej świadomie z tym walczyć lub tak pokierować codziennym życiem aby zniwelować złe skutki lub aby nie dopuścić do pogorszenia. Więc taki znalazłam plus. Świadomość jest drogą do zdrowia, bo dopiero teraz wiem jak działać by było lepiej.

 

Odgruzowałam dom

OOO, w tym jestem specjalistką. Nikt tak naprawdę nie wie ilu rzeczy się pozbyłam. Uważam to za swój osobisty sukces. Zaczęło się od tej książki o TUTAJ i TUTAJ. Ale reszta brudnej roboty to już tylko moja zasługa. Sprzedałam wiele rzeczy, o których nawet nie pamiętałam, że są. Z zarobionych pieniędzy wyremontowałam samodzielnie pokój Ami. I zgodnie z japońską sztuką sprzątania, zrobiłam to przed końcem roku, nie czekając do nowego. Chcę wejść w nowy rok z jako takim ładem.

 

Zaczęłam pisać

Jestem tu i piszę. To dla mnie mój osobisty sukces. Że się odważyłam, że ja i w ogóle. Ok, właśnie dopadł mnie pierwszy kryzys bo mam wrażenie (chyba słuszne), że ledwo co ogarniam ten temat a mój ostatni wpis zalajkowała jedna osoba…moja mama. Porażka? Ależ skąd! To skarb mieć taką mamę, przynajmniej wiem, że jest jedna jedyna i jakie to bzdury bym nie publikowała i tak będzie za mną. A za nią miliony.

 

Zrobiłam listę

Jak ktoś mnie zna trochę lepiej to wie, że robię listy list. Ale w tym roku, nie ograniczyłam się do spisywania co kupić albo co się zepsuło i wymaga naprawy, a nie chce o tym zapomnieć.
Udało mi się zrobić listę rzeczy, które chciałabym osiągnąć, zrobić, dokonać. Listę marzeń, które chcę spełnić. I co prawda dałam sobie rok, to nie wybiegam z ich realizacją w przyszłość, tylko zaczynam teraz. Kilka punktów z mojej listy zaczęłam ogarniać już teraz. Trzymajcie kciuki!

 

Za wszystko co dobre i złe. Za wszystkich którzy są i których nie ma. Za Ami, moją miłość. Dziękuję ci 2016!

Może spodoba ci się

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

13 sekretów, które zdradzę Ci o sobie

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

Dzieci – śmieci?

Prezenty. Zastanów się, kogo chcesz uszczęśliwić.

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Wyprawka. Dowiedz się na co zmarnowałam pieniądze.

Mamo, jesteś najlepsza!

Nagła śmierć łóżeczkowa (SIDS) – jak możesz uratować swoje dziecko

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

#6 Najlepsze książki dla dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem

Co się stało, kiedy zrozumiałam, że jestem mamą?

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

Mój apel o szacunek dla maluszków.

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

Ciemno, ciemniej. Dzieci w piekle depresji

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czy sami siebie oszukujemy?

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

Monitor oddechu – dla kogo, po co i czy warto?

Jak na zawsze zniechęcić dziecko do lekarzy.

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

Głupi nie wie, że jest głupi

Jestem mamą. Jestem super.

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

Biegnij, to może się przewrócisz!

Macierzyństwo to więzienie.

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Czy istnieje sposób na spokojne dziecko? Ja już go znam

Rodzicielstwo zaczyna się od rodziców

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Klucz do szczęścia

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

Zdziwisz się, jaka muzyka oczaruje Twoje dziecko

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

Najlepsze książki – poradniki dla rodziców przyszłych przedszkolaków

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Nadać imię szczęściu. O największym błędzie jaki popełniłam w ciąży

Szydełkowe inspiracje na Boże Narodzenie

Jak stworzyć szczęśliwego człowieka?