dziecko

Mój apel o szacunek dla maluszków.

W naszej krótkiej, jak do tej pory, historii rodzicielskiej zdarzyło nam się pędzić do lekarza w wielkim strachu dwa razy. Zdarzyło się, że bez powodu, ale zdarzyło się też, że powód był i to całkiem słuszny. Kiedy Ami miała około 11 miesięcy, w obcym mieście byłam zmuszona udać się z nią na izbę przyjęć. Byłam gotowa na pewną formę pretensji pod moim adresem (biorąc pod uwagę najrozmaitsze historie) więc jakoś obleciały mnie pytania „no jak tak można?”, „to co Pani robiła?” i stwierdzenie „o dziecko trzeba dbać!”. Lekarz nawet nie podniósł głowy znad biurka by na nas spojrzeć, by spojrzeć na Ami. Ale swoje wiedział. I wbrew pozorom jego żale nie przyspieszyły tego całego biurokratycznego procesu ani też nie umiliły Ami tych nerwowych chwil w obcym miejscu. Reszta poszła jakoś sprawniej, znalazłyśmy się na oddziale dziecięcym na obserwację. Powód był czysto profilaktyczny, ale z maluszkami lepiej dmuchać na zimne, więc byłam wdzięczna, że mogę z nią zostać przez całą noc. I tu uderzyły mnie trzy zupełnie różne sytuacje. Dobra cztery.

 

1.Wiadomo, że przed wejściem na oddział należy podpisać niemałą stertę papierów. Olewasz to, podpisujesz co podsuwają i skupiasz się na dziecku. Jednak padłam kiedy zaczęto mi tłumaczyć, że muszę myć ręce, szczególnie po wyjściu z toalety. Najlepsze jest to, że musiałam podpisać odpowiednie zobowiązanie, że nie wyjdę z łazienki i nie będę dotykać klamek u drzwi jeśli nie zadbam o odpowiednią higienę. Wydawać by się mogło, że to takie oczywiste. SZOK! Jednak jeszcze większy szok przeżyłam kiedy przez przypadek obejrzałam fragment jakiegoś dokumentu na Discovery na którym dumnie ogłoszono, że około 50% populacji nie myje rąk po skorzystaniu z toalety. Smacznego. Btw, DżoDżo właśnie podsunął mi kolację 😉

2.  Rozumiem, że pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Że trzeba się dostosować do panujących warunków, możliwości. Ale żeby dzieci z zakaźnym zapaleniem płuc kłaść razem z tymi ze zwichniętym nadgarstkiem? A obok pokój wolny? Nie wdrożyłam się w realia tam panujące na tyle by być obiektywną (o obiektywizmie innym razem o ile cokolwiek takiego istnieje), ale wydało mi się to dziwne.

3.  Sen leczy. Sen wycisza, uspokaja. Spokój pomaga smacznie spać i walczyć z chorobą. Hałas w chorobie drażni, przeszkadza, frustruje.

 

To, że sen jest zbawienny, a czasem jest jedynym lekarstwem w razie choroby, dotyczy zarówno dzieci, jak i dorosłych. I ponawiam, że rozumiem, że dla niektórych to praca, że trzeba coś zrobić, że obowiązki. Rozumiem, że kiedy na kupie jest wiele osób to robi się gwarno, ale jak można o 2 w nocy rozmawiać przez telefon w pokoju, w którym próbuje spać dwójka maluszków. Chorych maluszków. Żeby to jeszcze była rozmowa spokojna, ściszonym głosem o treści „U nas ok, jesteśmy już na oddziale. Zadzwonię rano”, ale nie. To była rozmowa pod tytułem „Oni mi robią łaskę, każą mi zostać z dzieckiem, nie mam czystych ubrań, tu jest nie wygodnie, nie mam przy sobie kremu na rozstępy”. Autentyk.

No nie może być tak, że średnio dwa razy na godzinę (po godzinach tulenia, noszenia, usypiania) maluszek zrywa się z płaczem bo ktoś trzasnął drzwiami, a ktoś inny zamiast dzwonka w telefonie ma syrenę alarmową.

Ja naprawdę zawsze z tyłu głowy mam taką myśl: „nie oceniaj, nie znasz ani osoby, ani sytuacji, a na jej zachowanie wypływa nie tylko obecna sytuacja”, serio. Wracam do tej myśli za każdym razem, kiedy logicznie nie jestem w stanie sobie samej czegoś wytłumaczyć, czegoś pojąć. Opisuję zatem nie tyle daną osobę czy sytuację, ale jak ja odbieram daną osobę czy sytuację, jak się z tym czuję i co myślę.

Ta sama osoba godzinę później stwierdziła, że nie poda dziecku piersi bo ono i tak się od niej oderwie. Gratuluje. Dziewczynka miała 5 dni, a prośby pielęgniarek nie pomogły, kiedy dziecko płakało z głodu a jego mama z nadmiaru pokarmu w piersiach.

Nad ranem, od tej samej mamy dostałam zjebkę, że za dużo tulę swoje dziecko po czym, odpowiadając na płacz własnego malca, włączyła w komórce disko na cały regulator i położyła telefon obok dziecka twierdząc, że ona to lubi bardziej niż noszenie.

Moja cierpliwość skończyła się, kiedy leżałam na gołej podłodze przy łóżeczku Ami z głową na poduszce i pod zdobycznym kocem a Pani mama, przechodząc, na moją poduszkę nadepnęła…

4. Jest też rzecz, o której chciałam napisać i w przeciwieństwie do poprzednich – pozytywna. Zbliża się godzina 20.00 a do pokoju obok wchodzi tata jednego z maleńkich pacjentów. Daje buzi mamie, relacjonują wzajemnie wydarzenia z mijającego dnia i tata (mimo, że od 7.00 rozpoczyna pracę zawodową) do 6.00 rano dnia następnego czuwa przy łóżeczku. Śpi kiedy tylko może, ale każde stęknięcie malca wystarczy by tata stał nad łóżeczkiem i nasłuchiwał. Piszę o tym bo spotkałam się z opiniami, które bardzo potępiały mamę tego dziecka. Usłyszałam, że „jak mogła pozostawić dziecko bez opieki” (he?! A tata to niby kto i co tam robił? I, heloł, są taty co to na równi z mamą przy dziecku obskoczą), i że przecież mężczyzna pracuje i musi się wyspać. Kto rozumny to pojmie w lot, komentować nie będę…

Tak czy inaczej, ciepło się na serduszku jeszcze bardziej zrobiło, gdy kolejny tata przyniósł wszystkim w danej sali kanapki a mamę odesłał do domu. Brawa dla ojców!

 

 

Moja refleksja

Jest mi smutno, że niektórzy nie szanują dzieci, szczególnie chorych. Zachowanie ciszy w nocy to wyraz szacunku do innych. To czasem wszystko co możemy śpiącemu choremu ofiarować.  Być blisko, w ciszy.

Mam tu na myśli najbardziej banalne sytuacje, które można by wyeliminować przy minimalnym nakładzie dobrej woli. Wycisz telefon, nie trzaskaj drzwiami, nie krzycz tylko podejdź. Spokój to bezpieczeństwo, cisza to szacunek. Szacunek to miłość.

Mam wielką nadzieję, że nikt z Was nie znajdzie się w takiej sytuacji. Przede wszystkim ze względu na nasze dzieci. Jednak życie przynosi różne sytuacje, czasem nie warto z nimi walczyć bo nie wszystko jest od nas zależne. To co natomiast zależy od nas samych, postarajmy się realizować. Dla wspólnego dobra. Dla dobra tych, których kochamy miłością bezinteresowną.

P.S. Wszystko skończyło się dobrze a spędzona w szpitalu noc okazała się wspaniałą lekcją. Dowiedziałam się również czegoś, o czym nie wiedziałabym gdyby nie ta noc.

 

 

Może spodoba ci się

Szydełkowe inspiracje na Boże Narodzenie

Biegnij, to może się przewrócisz!

Co się stało, kiedy zrozumiałam, że jestem mamą?

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czy sami siebie oszukujemy?

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

Monitor oddechu – dla kogo, po co i czy warto?

Nagła śmierć łóżeczkowa (SIDS) – jak możesz uratować swoje dziecko

Prezenty. Zastanów się, kogo chcesz uszczęśliwić.

Rodzicielstwo zaczyna się od rodziców

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

Macierzyństwo to więzienie.

Ciemno, ciemniej. Dzieci w piekle depresji

Najlepsze książki – poradniki dla rodziców przyszłych przedszkolaków

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

Klucz do szczęścia

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Zdziwisz się, jaka muzyka oczaruje Twoje dziecko

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

Jak na zawsze zniechęcić dziecko do lekarzy.

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

Wyprawka. Dowiedz się na co zmarnowałam pieniądze.

13 sekretów, które zdradzę Ci o sobie

Jak stworzyć szczęśliwego człowieka?

Głupi nie wie, że jest głupi

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Czy istnieje sposób na spokojne dziecko? Ja już go znam

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

#6 Najlepsze książki dla dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Dzieci – śmieci?

Mamo, jesteś najlepsza!

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

Jestem mamą. Jestem super.

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

Nadać imię szczęściu. O największym błędzie jaki popełniłam w ciąży

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.