jak wybrać imię dla dziecka

Nadać imię szczęściu. O największym błędzie jaki popełniłam w ciąży

 

Uczucia jakie towarzyszą kobiecie w ciąży to istny wachlarz. Nie da się ani tego opisać ani uzmysłowić. Każdej kobiecie towarzyszą inne myśli, inne uczucia i spostrzeżenia. Ja na przykład przerobiłam większość ze znanych ludzkości emocji. Od szczęścia po załamanie, od błogości po nerwowość i od przytłumienia po turbo aktywność.
Każda z kobiet będących kiedykolwiek w ciąży swój stan opisałaby inaczej. Niemniej jednak, kiedy zastanawiam się nad tym głębiej, mogę wyłonić jedno uczucie które, moim zdaniem, towarzyszy większości spodziewających się dziecka.
To przerażające podniecenie. Uprzedzam, choć ciąża to stan ewidentnie poseksowy i rzadko tak często jak w ciąży właśnie świecisz gołym tyłkiem, to z seksem to przerażające podniecenie ma niewiele wspólnego.

Przerażające podniecenie to wszystkie strachy, obawy, niepewności, wątpliwości, plany i ich brak połączone z ekscytacją, zadowoleniem, planowaniem i wyobrażaniem sobie dziecka i przyszłości, organizowaniem.
Czasem, w wyniku tych uczuć, może ci się wydawać, że ludzie cię otaczający mają podobnie. Ale nie, nie mają i szczerze mówiąc, większości raczej niewiele to obchodzi. Nic w tym złego, tak już jest. Ale, ja kierowana wyżej wymienionym uczuciem pokusiłam się zrobić coś czego bardzo żałowałam. Żałował też Adam bo, o dziwo, jemu ewidentnie udzieliło się przerażające podniecenie.

 
 

Czego żałujemy

Kiedy byłam jeszcze w ciąży wybraliśmy dla dziecka kilka imion dla obu płci, bo dość długo jej nie znaliśmy. Bardzo długo. Kiedy wiedzieliśmy, że będziemy mieć dziewczynkę wybraliśmy kilka i się swoimi opcjami pochwaliliśmy.

 

I się zaczęło… Nagle wszyscy zaczęli się przekrzykiwać na temat osób o noszących któreś z podanych przez nas imion, co o nich sądzą, w czym te osoby się specjalizują (bynajmniej, nie była to ani filozofia ani nawet arytmetyka). Każdy, zupełnie nie pytany, czuł się w obowiązku wyrazić swoje negatywne zdanie na temat naszych wyborów. Serio. Usłyszeliśmy, że opcje jakie wybraliśmy dla NASZEGO dziecka są wieśniackie, wzywają do nienawiści, spowodują, że dziecko skończy pod mostem, kojarzy się z ladacznicą i oczywiście nosi je każdy kogo krytykująca osoba nie lubi. A jakże.

 

Było nam niesamowicie przykro. Bo autentycznie się cieszyliśmy. Byliśmy zachwyceni naszymi wyborami i chcieliśmy, jak nam się wydawało, podzielić się z życzliwymi nam osobami. Nie oczekując opinii. Po prostu. Sądziliśmy, że będą się cieszyć razem z nami. Dobre sobie.

 

Jak to się skończyło. Zabrnęliśmy pod ścianę trochę na własne życzenie i zostaliśmy z pustymi głowami nie licząc naszego zdziwienia, dezorientacji. Tak było aż do porodu. Tak było również kiedy Ami była już na świecie. To straszne uczucie kiedy pielęgniarka nas poganiała, że zaraz uszykuje nam wypis a my nie znamy imiona dziecka. Ostatecznie zwaliłam wszystko na Adama tłumacząc to moim ówczesnym stanem.

Wybrał on. Wybrał dobrze. Ma szczęście.

 

A jeśli jeszcze będziemy mogli nadać imię szczęściu? Absolutnie nigdy nie podzielimy się tą informacją z nikim. Za żadne skarby. To będzie nasza przesłodka tajemnica. A każde wymyślanie osób trzecich kogo nie lubią a kto takie imię nosi, zdecydowanie utniemy. Nie będzie nas to obchodziło. Mówię to z całą sympatią a to dlatego, że obchodzić nas nie musi. I jednocześnie doceniam tych, którzy (obojętnie co myślą na temat konkretnego imienia) uśmiechną się i powiedzą “pasuje idealnie”. Buziaki dla was!

 
 
 

Zasłyszane na porodówce:

Lekarz: Wybrała już pani imię?

Matka: Tak, Dżesika.

Lekarz: A przez “J” czy “Dż”?

Matka: Jak to kurwa przez “J”? W Polsce przecież jesteśmy!

 
 
 

A więc jak wybrać imię dla dziecka?

Wybór imion jest ogromny. Ten ogrom często działa odwrotnie niż byśmy chcieli czyli co za dużo to niezdrowo. W ostatnim czasie ten wybór się jakby powiększył o imiona zaczerpnięte z języków obcych występujących nierzadko w dwóch wersjach: oryginalnej i spolszczonej. Można się pogubić.

 

Presja nie pomaga. Przyszli rodzice są pod ogromną presją. Próbują sprostać oczekiwaniom najbliższych, swoim wyobrażeniom, czasem modzie, tradycjom rodzinnym, ułożeniu gwiazd. Chcieliby zapewne, aby dziecko nosiło swoje imię z dumą i nie chciało go zmienić krótko po tym jak nauczy się je wymawiać.

 
 

jak wybrać imię dla dziecka

 
 

Jak ułatwić sobie wybór?

  • nie kieruj się emocjami – prześpijcie się ze swoją decyzją, oswójcie.
  • wołaj, chwal, gań, krzycz. Dokładnie tak. Wybrałaś imię? To zanim dziecko się urodzi wyobraź sobie jak je wołasz z podwórka na obiad, albo przedstawiasz cioci, chwalisz, ganisz krzykiem, że nie posprzątało zabawek.
  • pasuje czy nie? Zastanów się czy wybrane imię pasuje do nazwiska. Mów je głośno, napisz i popatrz. Językowo utarło się, że imiona z typowo obcojęzycznym brzmieniem źle współbrzmią z typowo polskimi nazwiskami. I odwrotnie.
  • jeśli masz wątpliwości zapytaj zaufane osoby o opinię. Ale pamiętaj! Zwróć się o pomoc tylko do tych którzy patrzą dalej niż czubek ich nosa.
  • imiona modne z czasem modne być przestają więc to nie może być jedyny wyznacznik. Poza tym, połowa klasy może nosić jedno i to damo imię.
  • możliwość przełożenia na inny język albo łatwa wymowa za granicą dla coraz większej liczby rodziców ma znaczenie.
  • wyobraź sobie swoje dziecko na każdym mniejszym i większym etapie życia: w przedszkolu, szkole, na ślubie, jako szef własnej firmy albo pracownik urzędowy, jako staruszka. Pasuje?
  • pomyśl, kierując się sercem, czy dane imię nie przysporzy mu zmartwień, powodu do wstydu albo nie będzie przyczyną okrutnego przezywania. Dla dzieci to niezwykle ważna sprawa. Imię dziecka ma służyć dziecku.
  • spójrz na swoje maleństwo kiedy już się urodzi. Zdarzają się sytuacje, kiedy rodzice biorą na ręce swoje noworodki i w jednej chwili dosięga ich oświecenie. Zazdroszczę im.
  • zastanów się czy nadasz dziecku kolejne imiona (na przykład podczas chrztu) i jak całość będzie się prezentowała.
  • czy wybrane imię ma zdrobnienia. Ładne?

 
 
 

Zajrzyj do banku imion. I szperaj, szukaj, sprawdzaj.

 

Sprawdź też, jakie zalecenia dla urzędu stanu cywilnego ma Rada Języka Polskiego.

 

A teraz czas na zabawę! W komentarzach wpisujcie jak to było u was z wybieraniem imienia dla dziecka, poszło wam łatwo czy tak jak nam? I wreszcie – jakie imiona noszą wasze dzieci?

 

 

 

 

 

 

 

jak wybrać imię dla dziecka

Mama, socjolog, blogerka. Niepoprawna optymistka.
Cierpliwie łączę obowiązki z pasjami, odkrywam uroki wyzwań ambitnej mamy z prawdziwym i codziennym macierzyństwem. Książkoholiczka kochająca dobre jedzenie i nietolerująca ściemy. Pasjonatka urokliwych miejsc i ładnych rzeczy.

Może spodoba ci się

Czy istnieje sposób na spokojne dziecko? Ja już go znam

Głupi nie wie, że jest głupi

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

Zdrowe słodycze do kalendarza adwentowego – przepisy polskich blogerek

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

Jak stworzyć szczęśliwego człowieka?

Monitor oddechu – dla kogo, po co i czy warto?

Szydełkowe inspiracje na Boże Narodzenie

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

Dzieci – śmieci?

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

13 sekretów, które zdradzę Ci o sobie

Zdziwisz się, jaka muzyka oczaruje Twoje dziecko

#6 Najlepsze książki dla dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Ciemno, ciemniej. Dzieci w piekle depresji

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czyli jak skutecznie oszukiwać siebie

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

Niesamowite fakty i mity na temat noszenia dziecka

Wyprawka. Dowiedz się na co zmarnowałam pieniądze.

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

Mamo, jesteś najlepsza!

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Rodzicielstwo zaczyna się od rodziców

Nagła śmierć łóżeczkowa (SIDS) – jak możesz uratować swoje dziecko

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

Najlepsze książki – poradniki dla rodziców przyszłych przedszkolaków

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

Jak zrobić trafiony prezent, który ucieszy? Poznaj tajemnicę obdarowywania

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

Co zrobić żeby 500+ nigdy się nie skończyło

Jak zniechęcić dziecko do lekarzy

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

Biegnij, to może się przewrócisz!

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

Jestem mamą. Jestem super.

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Macierzyństwo to więzienie.

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

Co się stało, kiedy zrozumiałam, że jestem mamą?

Mój apel o szacunek dla maluszków.

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

Zabobony i przesądy, które pomagają zajść w ciążę

Klucz do szczęścia

Czy Twoje dziecko może być… kimś?

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

  • Ja się czułam tak, jakby czekała mnie długa wyprawa w nieznane 🙂 Co do imion to od początku było to jedno wybrane, choć przelotnie myślałam o innych, ale i tak by nie wypaliły, bo nastawiłam się na to pierwsze.

  • Żyć nie umierać

    Za pierwszym razem, czyli w I ciąży , ten wybór imion to była katorga! Tak wiele imion, a nam się albo żadne nie widziało, albo jak widziało, to jednemu z nas, a drugiemu nie koniecznie. W końcu wybraliśmy jedno, ale na 2 tygodnie przed porodem ja je zmieniłam, oczywiście informując męża o tym. I to właśnie imię otrzymał synio. W drugiej ciąży, jak dowiedzieliśmy się, że drugi syn będzie, ten wybór był trudniejszy. No bo raz już wybieraliśmy i mało co nam się podobało! Ale doszliśmy do kompromisu i wybraliśmy 🙂 Będąc w III ciąży łudziłam się dłuuugo, że tym razem będzie córka i imię oczywiście wybrane, a tu zonk, na którymś usg wyszło, że będzie znów syn – i totalna klapa z imieniem!!!! Ale po dłuuuugich przeszukiwaniach imion się zdecydowaliśmy. I to czego trzymaliśmy się za każdym razem – wybrane imię znałam tylko ja i mąż! Resztą rodziny i znajomych dowiadywała się po urodzeniu naszych dzieci 🙂

    • No właśnie, jak się okazuje to ważna zasada. Jejku, trzy razy tak się głowić i wymyślać to jest dopiero wyzwanie!

      • Żyć nie umierać

        A no jest 🙂 Ale dziś czysta przyjemność mieć w domu tych kochanych urwisów 🙂

        • Na pewno! Pozdrawiam całą trójkę :*

  • Komentarze były, ale my przedstawiliśmy po jednym na płeć. Ale najlepiej skomentował ksiądz:
    – O, Karol na drugie. Po papieżu?
    – Nie, po pradziadku. 😉

  • Joanna Kaczor

    Zosia po ukochanej babci

  • My zawsze pozostawaliśmy przy naszym pierwszym wyborze. Jakoś nikt nie miał odwagi tego komentować (no, może poza teściową ;)). Zawsze patrzyliśmy też na rankingi popularności imion – wybieraliśmy zawsze te ze środka.
    Zacytowany przez Ciebie dialog – mistrz 😀

    • Środek rankingu to całkiem sprytne rozwiązanie. Taki złoty środek 🙂

  • Dzieliliśmy się naszymi pomysłami z różnymi osobami które o to pytały. Swoje zdanie wyrażały, ale w akceptowany sposób, który żadnej przykrości mi nie sprawiał. Niestety, zabolało gdy jedna z bliskich osób stwierdziła, że chcę skrzywdzić dziecko. Imię może nie popularne, ale wielu je nosi, w naszym kraju znane od wieków. I miałabym nim skrzywdzić dziecko… Teraz będę rozmawiać o tym tylko z mężem.

    • Najgorsze właśnie, kiedy takie słowa padają ze strony osób bliskich – bardziej bolą i jednocześnie bardziej się nimi sugerujemy.

  • U nas nie było łatwo. Mieliśmy wybrane jedno imię, na długo przed moja ciążą ale tylko dla chłopca. I ty nie było żadnych wątpliwości. Gdy na kolejnym usg dowiedzieliśmy się że będzie dziewczyna mieliśmy spory problem. Przegladalismy wiele razy bazy imion i ja wypisywalam takie które mi sie podobały. Partnwr po kolei eliminowal te, które według niego były nie do przyjęcia. Zostało 5. W koncu 4. Potem po długich debatach sklanialismy się już mu ko lretnemu ale do samego końca były wątpliwości. Ale w końcu zostało to, do którego się skłanialiśmy. I mamy Julię

    • Przeszliście w takim razie długą drogę ale dokonaliście świetnego wyboru. Piękne imię!

  • Świetny tekst. I masz rację dziewczyno! Najgorzej słuchać rad ‘mędrców’ dookoła. Od porad macierzyńsko – rodzicielskich, przez imiona na fanaberiach wszelakich kończąc… Ludzie często nie stawiają się w roli innych, chlapią co im ślina na język przyniesie, albo zadają wścibskie, wredne pytania. Człowiek dzieli się szczęściem, a gaszony jest z miejsca jak zapałka. Brawo dla Was, że nie poddaliście się presji. Z drugiej strony – wspomniałaś o szpitalach… jak można poganiać rodziców z wyborem imienia i wypisywaniem papierów? Nie mogli po prostu tego przełożyć? Jakieś to nieludzkie. Jakby sami dzieci nie mieli 🙁 Pozdrawiam !

    • Bardzo bardzo dzięki! Pozdrawiam Cię.

  • Sylwia Antkowicz

    U nas to był dłuuugi proces. Najpierw chciałam Klarę, ale mój partner stwierdził, że nie pasuje do jego nazwiska bo jest za dużo “r”. Jako że to imię jakoś szczególnie mi się nie podobało to zaczęłam zmieniać i wymyśliłam Kornelię. Znowu stwierdził, że mu do nazwiska nie pasuje. Ale to imię długo za mną chodziło, wstępnie się zgodził, wszystkim mówiliśmy, rodzinie się podobało. Na miesiąc przed porodem zaczął mówić, że to brzydkie imię, a ja stwierdziłam, że ważniejsze jest to, by podobało mu się imię swojego dziecka niż by było to moje upatrzone. Ostatecznie padło na Alicję. W mojej rodzinie średnio się to imię spodobało, ale co z tego? Tak wybraliśmy i przecież dziadkowie i tak są zakochani we wnuczce bez względu na imię. A i to mi się w nim podoba, że ma wersję oficjalną i zdrobnienie dla rodziny/znajomych, czego nie ma w moim imieniu (tzn. jest zdrobnienie, ale takie bardziej tylko dla małego dziecka, teraz wszyscy do mnie mówią po prostu Sylwia, bez różnicy czy jest to szef, mama, chłopak czy przyjaciółka).

    • Faktycznie też Wam się trochę namieszało. Ostateczny wybór genialny!

  • Wybór imienia dla dziecka to ważna kwestia, młody człowiek będzie z nim szedł przez całe życie. Jednak komentowanie wyborów rodziców jest co najmniej nie na miejscu, jest oznaką braku szacunku i chamstwa.

    • Właśnie. Nie lubię wtrącaczy.

  • U nas nie było najmniejszego problemu. Odkąd pamiętam miałam wybrane dwa imiona dla dziewczynki i nie wyobrażałam sobie, żeby moja córka – jeśli będę ją miała, nie nosiła jednego z nich. Mój mąż, całe szczęście zaaprobował obydwa i nie miał ani jednej uwagi. Jedyną najistotniejszą rzeczą dla mnie było zestawienie imienia z nazwiskiem, by upewnić się, że brzmi dobrze. A wszelkie uwagi innych miałam naprawdę głęboko… )

    • Czyli słusznie 🙂 cieszę się, że poszło u Was tak gładko, bo to faktycznie może być nie mała zagwozdka.

  • raczkujacwswiat

    Ojjjj znam ten ból! Też każde imię jakie mówiliśmy było poddawane analizie i zawsze kroś miał kogoś o tym imieniu, kto mu się źle kojarzył. My chcieliśmy dać imię tradycyjne, nic oryginalnego, ale i tak nie było łatwo. Teraz wiem, że przy kolejnym dziecku imię podam na samym końcu:)

    • Ja podam jak już się urodzi, to na pewno 🙂

  • Znajomi chcieli nazwać córkę Konstancja i musieli ugiąć się pod presją otoczenia, bo też wszyscy ich krytykowali za wybór. A mnie było ich żal, bo wybrali ładne, nieobraźliwe imię, cieszyli się nim, a ludzie skutecznie im to obrzydzili.

    Ale ludzie tak dla zasady lubią się wpieprzać we wszystko, nic na to nie poradzimy.

    • Tak dokładnie było u nas. To po prostu przykre. O ile dobro dziecka jest nie zachwiane, ludzie powinni milczeć bo o ile fajnie jest dyskutować i poznawać czyjeś punkty widzenia, o tyle mało przyjemne jest wysłuchiwanie ciągłej krytyki podyktowanej jedynie własnym ego.

  • Przy pierwszym – mąż chciał magdę ja martę. Staneło na Paulinie 🙂 A druga to Wiktoria 😀 Jakoś łatwiej poszło – wprawę mieliśmy czy co 😀

    • Zawsze się zastanawiałam czy przy kolejnych dzieciach jest łatwiej.

  • 🙂 Masz rację, nie ma sensu uginać się na podstawie opinii innych! 🙂 Wybór powinien pochodzić prosto z serca 🙂

  • Poza ekstremalnymi imionami najczęściej wybierane są te bardziej lub mniej popularne, ale nie wzbudzające kontrowersji. 😉

  • O, nie pomyślałam, że tak też może się zdarzyć. Nawet na to trzeba uważać 😉

  • Pięknie 🙂 Zazdroszczę takiej pewności