spokojne-dziecko.jpg

Czy istnieje sposób na spokojne dziecko? Ja już go znam

 
Naszło mnie na rozważania, skończyło się na emocjonalnym wywodzie. Gdzie się nie rozejrzę, wszędzie słyszę jak dorośli opowiadają o swoich dzieciach (często w ich obecności i często nawet nie skarżąc się na nie a tak trochę pół żartem), że to mali tyrani, terroryści, rozpieszczone księżniczki, marudy, diabełki, złośnice, brudaski, głuptaski, że męczą rodziców, manipulują, itp. Czy tylko mnie się wydaje, że to nieświadome, podprogowe przekazywanie dzieciom informacji, że są mało fajne? Tych określeń jest cała masa. I żadne, nawet jak się bardzo uprę, nie podchodzi mi pod komplement. No więc ja się zastanawiam co dobrego chcemy uzyskać od kogoś nazywając go niedobrym? Nie trzeba wprost, nie trzeba przeklinać. A teraz powiedz tak o dorosłym albo do dorosłego. Też wydaje się takie urocze i niewinne?

 
 
spokojne-dziecko.jpg
 
 

Ale do rzeczy…

Jeśli zapytam cię, jakie pytania słyszysz najczęściej jako matka (szczególnie młoda) pewnie byłoby to: kiedy następne, pewnie mu zimno, gdzie czapeczka i może za mało zjadł? Mniej więcej oczywiście bo wersji tyle co ludzi. Mam to samo. Ale jest jedno pytanie, które słyszę wyjątkowo często. Brzmi ono: jak to robisz, że twoje dziecko jest takie spokojne?

 
 

I właśnie to jest dziwne bo…

nie robię zupełnie nic. A przynajmniej nic nadzwyczajnego. Ja nie porównuję dzieci. Nie wartościuję ich jako ludzi na podstawie ich zachowania. Nie kategoryzuję spokojny lub nie albo grzeczny lub niegrzeczny (te dwa słowa nawet nie występują w moim matkowym słowniku). Nie wartościuję ich rodziców i nie oceniam ich zaangażowania w wychowanie, a tym bardziej siły ich uczuć. Dla mnie moje dziecko jest spokojne nie dlatego, że faktycznie jest (obiektywnie nikt nie jest w stanie tego sprawdzić) ale dlatego, że ja wiem, że nie musi. I akceptuję każde jego zachowanie. Dlatego mnie nie bardzo przeraża zachowanie dziecka, które powszechnie mogłoby zostać uznane za problematyczne.

Być może właśnie dzięki pełnej akceptacji moje dziecko nie musi się miotać, walczyć o swoje zupełnie podstawowe prawo bycia sobą z całym wachlarzem emocji i cech, z własnym temperamentem i wszystkim na co nawet wpływu możemy nie mieć. Bo moje dziecko jest człowiekiem takim jak ja a ja również posługuję się pełnym wachlarzem uczuć. Od furii po anielską cierpliwość, od wkurwienia po łagodność i od płaczu i bezsilności po euforię i nadzieję. Bo mogę. Bo mam prawo. Bo to normalne.

A przecież uważam swoje dziecko za pełnoprawnego człowieka. Nie odmawiam mu żadnej z tych emocji. Staram się jedynie je ukierunkować, oswajać. Chcę żeby moje dziecko było ze sobą szczęśliwe. To znaczy, że nie ma cały czas okazywać radości. To znaczy, że ma akceptować samą siebie z każdą myślą, emocją i w każdej chwili, kolorowej czy nie. Ma to robić w pełnym poszanowaniu dla siebie i innych, nie krzywdzić. Moja empatia jest tu kluczem i wierzę, że dziecko, które pozna to uczucie będzie dobrym człowiekiem dla siebie i innych.

Moje dziecko nie jest spokojne, ono jest sobą. Płacze jak twoje, marudzi jak twoje, tupie i co tam jeszcze chcesz, również jak twoje i zapewne każde inne dziecko. Ale jest ogromna różnica pomiędzy dzieckiem rozumianym a tym, które rozumiane nie jest. To się zaczyna od pierwszych chwil życia. I nigdy się nie kończy. Tu w ogóle nie chodzi o to jak dużo dziecko płacze, czy się wierci, marudzi, jak sypia i jaki ma charakter czy temperament. Jak nie wiem ostatecznie czy moja metoda jest dobra, słuszna i czy za parę lat nie zrobię wielkich oczu, że jednak coś poszło nie tak. Póki co się sprawdza.

 
 
spokojne-dziecko.jpg
 
 

Bywa ciężko, ale wiedziałam, że tak właśnie czasem będzie 

To tak jak nie mający dzieci znajomi wypytują, jak to jest je mieć, być rodzicem. Czy faktycznie tak ciężko jak wszyscy mówią? Pewnie, że bywa ciężko, ale to nie znaczy, że to ciężko ma negatywne zabarwienie. Jest inaczej. Przecież jakieś pojęcie masz jak wygląda życie z dzieckiem. Przed porodem sama nigdy nawet nie trzymałam dziecka na ręku i wszystkie wydawały mi się jednakowymi kartoflami a mimo to wiedziałam, że będzie płakało, potrzebowało mnie częściej niż bym tego chciała (a nawet mogła), że kupki, kolki, rzucanie jedzeniem.

I skoro jesteśmy choć trochę świadome jak to wygląda to dlaczego ciągle ludzie pytają na przykład co zrobić żeby dziecko przesypiało całe noce. A kiedy dopytuję ile dziecko ma słyszę, że tydzień…

Pewnie znajdzie się parę takich osób, które stwierdzą, że się chwalę albo obrażam kogoś kogo dziecko spokojne nie jest. Jeśli tak, czytaj uważnie. Jestem ostatnią osobą, która w ten sposób wartościuje i ocenia. Od razu schowaj swój sprzeciw w kieszeń. Piszę o sobie. Ty rób jak uważasz. Nie musisz się ze mną zgadzać. Ale tu dochodzimy do sedna. Szacunek. Każdy wymaga go od dzieci ale tylko świadomi rodzice wiedzą, że sami muszą okazać go innym. Różnica poglądów nie ma tu żadnego znaczenia.

I tak, wie, piszę chaotycznie. Musisz mi to wybaczyć. Staram się jak mogę aby wyklarować jasny przekaż ale czasem może mi się nie udać. Lubię poezję, być może dlatego wiele myśli znajdziesz u mnie między wierszami.

 
 

spokojne-dziecko.jpg

 
 

No więc co takiego robię? 

Pozwalam na wszystko. Na wszystko co jest bezpieczne dla dziecka i innych, zarówno w aspekcie fizycznym, emocjonalnym, materialnym. Na wszystko co w mojej opinii nie szkodzi. Brudne ubrania to żadna strata. Wypiorę. Brak trosk i barier to klucz to szczęśliwego dzieciństwa.

Jednocześnie ustalając jasne granice. Uważam, że jasne granice to poczucie bezpieczeństwa. Granice to miejsce dbania o to co moje z jednoczesnym dbaniem o to co czyjeś. Granice to element wychowania, bezpieczna beztroska. Nie uznaję tzw. bezstresowego wychowania.

 

Szanuję i nigdy nie zapominam, że dziecko jest świadomą, niezależną i inteligentną jednostką. Od pierwszej chwili traktowałam córkę jak inteligentną, świadomą osobę. Nie znała języka mówionego i odgórnie ustalonych zasad dorosłych, ale to nie ma żadnego znaczenia. Przybyła z Kosmosu. Nawet to nie odbiera jej prawa do bycia niezależną jednostką (w sensie człowieczeństwa). Dla mnie to właśnie było czymś znakomitym – neutralna wobec norm, zasad i łatek, wartości, osądów, cywilizacyjna Tabula Rasa. Nic tylko czerpać i się uczyć.

Jednocześnie opiekując się nią i biorąc za nią odpowiedzialność. To oczywiste. Jestem jej mamą, opiekunką. Biorę za nią pełną odpowiedzialność a jej dobro i zdrowie są dla mnie wartościami nadrzędnymi. Ale nie przejmę kontroli nad jej umysłem, nie hoduję uległego robota.

 

Dbam o bezpieczeństwo. Jak wyżej – piekarnik, strome schody czy rozbite szkło – z daleka.

Jednocześnie dając wolność i beztroskę. Skakanie po kałużach, krzyk w złości, turlanie po podłodze, odmówienie czegokolwiek – to prawo człowieka a zatem i dziecka.

 

Widzi moje łzy, wie, że czasem nie wiem albo, że mi się nie chce. Bo jestem człowiekiem z krwi i kości. Bo prócz ciała mam też umysł i emocje. Bo czasem sobie radzę a czasem nie. Nie ma człowieka, który cały czas się uśmiecha lub któremu wszystko zawsze się udaje. A rodzic to też człowiek. Jeśli chcemy zrozumieć nasze dziecko to musimy postarać się by dziecko zrozumiało nas. Dojedzie do tego jeśli pokażemy mu się jako ludzie, tacy jak ono.

Jednocześnie wie, że jestem zawsze jeśli mnie potrzebuje i nie osaczam jej własnymi zmartwieniami. Wszystko ma swoje granice. Nie obarczam dziecka zmartwieniami. Nie mogę pozwolić by moje dziecko martwiło się o rodziców, niech nie staje się małym dorosłym.

 

Noszę, tulę i całuję. Kiedy tego chce a ja mogę. Zawsze i wszędzie. W nosie mam, że ma sprawne nóżki, że coś tam. Wierzę, że nie ma nic lepszego dla rodzica niż dziecko, które wyciąga w górę rączki by opleść je wokół szyi dorosłego. Co z tego, że gotuję obiad, zmywam, cokolwiek. Miłość i bliskość nie ma dla mnie terminarza.

Jednocześnie mówiąc normalnie. Zdarzyło mi się zebrać krytykę, że razem z Adamem mówimy do dziecka normalnie (cokolwiek to znaczy). Dla nas to znaczy tak, jak do siebie nawzajem. Nie zdrabniamy przesadnie, nie zmieniamy słów na potrzeby dziecka bo to nie jest autentyczna potrzeba dziecka a jedynie błędne wyobrażenie dorosłego, że tak łatwiej maluchowi coś zrozumieć.

 

Mówię próbuj i sama próbuję. Staram się bardzo nie być hipokrytką. Jeśli nie chcę czegoś zjeść bo mi nie smakuje, odrzuca mnie czy cokolwiek innego, jak mogłabym narzucać zjedzenie tego dziecku. Albo zamykać się w domu i kazać dziecku wyjść do ludzi. Albo kazać czytać książki gapiąc się w telefon. Cokolwiek. Rodzic-dziecko. Lustro.

Jednocześnie pozwalam mieć własne zdanie i opinię. Są sytuacje, kiedy dziecko próbuje coś co okaże się nieposzanowaniem wyznaczonych granic. A granice są nie do przejścia jeśli wszystkim w rodzinie przynoszą korzyści, a ich przekroczenie wyrządziłoby krzywdę. Do wszystkich odnoszą się na równi i z szacunkiem.
Ale są sytuacje, w których moje dziecko może mieć zupełnie odmienne zdanie od mojego i choć krew mnie zalewa niewiele mogę (nie chcę) na to poradzić. To tyczy się spraw ważnych i nie ważnych, pierdół nawet. Chcę nauczyć dziecko asertywności. Nie zrobię tego wymagając ślepego posłuszeństwa a pozycja rodzica nie jest żadnym ku temu powodem.

 

Opowiadam, tłumaczę, uprzedzam. Wszystko od pierwszej chwili życia. Że teraz zmienię pieluszkę, że idziemy na szczepienie, że nie będzie kolejnej bajki, że spodziewamy się gości. Absolutnie wszystko.

Ale nigdy nie kłamię i nie straszę. Że zastrzyk nic nie boli? Trochę boli. Są rzeczy, które nie podlegają dyskusji jeśli chodzi o zdrowie lub życie. Nie kłamię, że nic się nie stało choć ewidentnie widać, że się martwię. No nie bardzo to przejdzie.

 
 
spokojne-dziecko.jpg
 
 

Perspektywa i empatia. To moje dwa słowa klucze w wychowaniu dziecka

Co dla mnie oznacza, że dziecko jest spokojne? Nie to, że przesypia całą noc i nie to, że potulnie godzi się na każde zalecenie rodzica. Nie to, że siedzi cicho. Dziecko spokojne to nie dziecko które nie ma własnego zdania, nie to, które wszelkie emocje ukrywa dla siebie. Dziecko spokojne to dziecko rozumiane. Bo nie ma w nim strachu, że musi wykrzyczeć to co chce by było zauważone i usłyszane.

Dziecko spokojne to dziecko szanowane i akceptowane takim jakie jest. Dziecko spokojne to dziecko szczęśliwe. Dziecko spokojne to dziecko, które może tupnąć, ma własne zdanie, które czasem krzyknie. Nie dlatego, że jest bezsilne ale dlatego, że każdemu czasem zdarzy się krzyknąć. Dziecko spokojne to dziecko, które może płakać, złościć się tak samo jak cieszyć. A kluczem jestem tu ja, jako rodzic i jako odbiorca i nadawca informacji zwrotnej. To ode mnie, a nie od dziecka, ten spokój właśnie wychodzi w postaci akceptacji dziecka w dziecku. Moje dziecko może żyć i być sobą a wychowanie to kształtowanie nie dla naszego chwilowego spokoju a dla całego teraźniejszego i przede wszystkim przyszłego życia naszego dziecka. Nie wychowujemy dla siebie a dla niego. Dziecko spokojnie to nie to samo co dziecko grzeczne. To dziecko szczęśliwe.

Jaki jest mój sposób na spokojne dziecko? Pozwolić dziecku być dzieckiem.

 

 

 

 

 

 

spokojne-dziecko.jpg

Mama, socjolog, blogerka. Niepoprawna optymistka.
Cierpliwie łączę obowiązki z pasjami, odkrywam uroki wyzwań ambitnej mamy z prawdziwym i codziennym macierzyństwem. Książkoholiczka kochająca dobre jedzenie i nietolerująca ściemy. Pasjonatka urokliwych miejsc i ładnych rzeczy. Znajdziesz mnie tutaj

Może spodoba ci się

Czego ABSOLUTNIE nie możesz jeść w ciąży oraz karmiąc piersią

Głupi nie wie, że jest głupi

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

Mój apel o szacunek dla maluszków.

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Zdrowe słodycze do kalendarza adwentowego – przepisy polskich blogerek

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

Czy istnieje mądra kara?

Podróż z dzieckiem – niezawodne gadżety na bezpieczną i wygodną wyprawę

Jak zrobić trafiony prezent, który ucieszy? Poznaj tajemnicę obdarowywania

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

Pozwólmy kobietom nie być matkami

Najważniejsze zasady bezpiecznej podróży z dzieckiem

Wychować boga, czyli dziecko na rodzinnym piedestale

Wyprawka do przedszkola + podpisywanie wyprawki

Mamo, jesteś najlepsza!

Odkryłam dlaczego jestem złą mamą…

Monitor oddechu – dla kogo, po co i czy warto?

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

Macierzyństwo z pasją – 3 złote zasady, które gwarantują sukces i szczęście

Refluks u dziecka – dieta i zalecenia w trosce o zdrowie malucha

Wyprawka dla dziecka – co kompletnie się nam nie przydało

Kiedy pojawia się rodzeństwo, dziecku może zawalić się świat – 6 kroków by pomóc starszemu dziecku

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Mówisz i masz, czyli jak nasze słowa kształtują dziecko

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

Tego uczę swoje dziecko i obrywam za to po uszach!

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

Dziecko i sąsiedzi. Czy to mieszanka wybuchowa?

Co się stało, kiedy zrozumiałam, że jestem mamą?

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czyli jak skutecznie oszukiwać siebie

Czy Twoje dziecko może być… kimś?

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

3 dni wakacji i ręce opadają. Najgorsze podsłyszane teksty kierowane do dzieci

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

Jestem mamą. Jestem super.

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Esencja bliskości w praktyce czyli rodzaje chust i nosideł

Sprawdzone triki, które doceni każdy rodzic w kryzysowej sytuacji

Chciałabym urodzić dziewczynkę, wolałabym żeby był chłopiec…

Nagła śmierć łóżeczkowa (SIDS) – jak możesz uratować swoje dziecko

Zdziwisz się, jaka muzyka oczaruje Twoje dziecko

Ciemno, ciemniej. Dzieci w piekle depresji

Jak zniechęcić dziecko do lekarzy

Klucz do szczęścia

O co tak naprawdę chodzi w rodzicielstwie?

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Nie spodziewałabyś się, że możesz dostać to od własnego dziecka

Sprawdzony sposób na odpieluchowanie dziecka bez stresu + propozycje zabaw i poradniki

Choćbyś zrobiła wszystko idealnie, jest coś co zniszczy te święta. Domyślasz się?

Myniowa czytelnia poleca #6: najlepsze książki dla przyszłych przedszkolaków

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

Stawianie granic dziecku – czy to w porządku?

Zabobony i przesądy, które pomagają zajść w ciążę

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

Macierzyństwo to więzienie.

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

Najwspanialsze cytaty o dzieciach – Janusz Korczak

Przyjęcie w domu dla maluszka – szybko, łatwo i przyjemnie? To możliwe!

13 sekretów, które zdradzę Ci o sobie

Samodzielność 3-latka w przedszkolu – co przedszkolak umieć powinien

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

Nadać imię szczęściu. O największym błędzie jaki popełniłam w ciąży

Książki poradniki dla rodziców przyszłych przedszkolaków

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Biegnij, to może się przewrócisz!

Jak stworzyć szczęśliwego człowieka?

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

Dzieci nie są złe i już

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

Rodzicielstwo zaczyna się od rodziców

Dzieci – śmieci?

Wieczorne rytuały z dzieckiem na szczęśliwe życie

Chustowanie, czyli noszenie dziecka w chuście. Nasza wspaniała przygoda

Kiedy chłopiec pomaluje paznokcie świat wstrzymuje oddech

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

Co zrobić żeby 500+ nigdy się nie skończyło

Mama ma czas, czyli koniec z zimną kawą + mega darmowy bonus!

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

W macierzyństwie żeby wygrać czasem trzeba odpuścić i przestać walczyć

Niesamowite fakty i mity na temat noszenia dziecka