wyprawka

Wyprawka. Dowiedz się na co zmarnowałam pieniądze.

 

Wyprawka – Wydawać by się mogło, że to ekscytujące szykować się na przyjście na świat dzidziusia, że przygotowania do tej chwili i kilku następnych, kiedy ono się już pojawi, to wyzwanie które chcesz natychmiast podjąć. I rzeczywiście tak jest. Z jednym małym wyjątkiem…

Odkąd dowiedziałam się o ciąży moje myśli objęły jeden główny kierunek. Zdecydowana większość działań miała na celu uwicie przytulnego, stylowego ale i bezpiecznego gniazdka. Chciałam stworzyć idealne miejsce dla naszej trójki. Miało być praktycznie, wygodnie i poręcznie. Ale też musiało być ładnie. Po prostu. Lubię jak jest ładnie i lubię ładne rzeczy. Ba! Lubię piękne rzeczy. A takich, oj wierzcie mi, nie brakuje. Ale nie brakuje też takich, które tylko udają piękne byś je kupiła, a po rozpakowaniu kicz bije po oczach. Trzeba szukać uważnie.

Organizując własny ślub i wesele byłam zaskoczona ogromem możliwości jakie daje mi rynek. Byłam zszokowania rozmaitością kolorów i kształtów, ale i cen wszystkiego co z branżą ślubną jest związane. I dopiero w ciąży dowiedziałam się jak bardzo byłam w błędzie. Bardzo. Dopiero teraz, kiedy przyszło skompletować wyprawkę dla maluszka zaczęły się schody. Ogrom przedmiotów, ale i usług, jakie zostały mi zaproponowane, aby moje dziecko było zdrowe i szczęśliwe, powalił mnie i totalnie zbił z tropu.

To porażająca ilość wszystkiego co niezbędne dla dzidziusia i jego mamy. Zarówno w ciąży, jak i po porodzie. O istnieniu większości z tych rzeczy nigdy wcześniej nie miałam pojęcia a moje wybory produktowe dodatkowo komplikował fakt, że wśród najbliższych przyjaciół i znajomych byliśmy pierwszymi przyszłymi rodzicami. Nawet w mieście w którym mieszkamy nie znamy nikogo na podobnym etapie. Byliśmy zieloni. Do wszystkiego co poniżej doszłam metodą prób i błędów i mam nadzieję, że będę mogła pomóc zaoszczędzić Ci niepotrzebnie wydaną kasę i czas który spędzisz na szukaniu, rozmyślaniu. Szukaniu potrzeby do produktu, bo produktów nie brak ;).

 

Co kompletnie nam się nie przydało:

Rożek. To jedno z największych kłamstw na jakie dałam się nabrać bo w każdym możliwym kącie sklepowym wystawione są rożki. We wszystkich kolorach, personalizowane, pozłacane i w ogóle kupuj bo bez tego nie dasz rady. Rożek dla Ami szukałam z wypiekami, był idealny. Piękny. Zachwalany przez producenta, drogi. Użyłam go raz. Ami ulało się mleko, poszedł do prania a ja płakałam bo było mi go szkoda używać.

Próby prania nie przeszedł tak jak bym tego chciała. Na dodatek opatulając Ami miałam wrażenie, że nie otula jej ciałka tak dokładnie jak powinien, był trochę za sztywny. Zawijając dzidzię w najzwyklejszy kocyk wiedziałam, że przylega dokładnie i dużo trudniej go rozplątać, bo przecież o to chodzi by się nie odwijał. A takich kocyków miałam kilka, niedrogie, łatwe w praniu, nie szkoda. Mają służyć. Poza tym rożek jest mały, najzwyczajniej. Nim się obejrzałam rozwijał się przy najdelikatniejszym poruszeniu nogą przez dziecko, a rozwinięty też nie bardzo przydał się jako kocyk przez sztywność i mały rozmiar właśnie.

Pościel. Mam tu na myśli zarówno wypełnienie, jak i poszewkę. Ami właśnie skończyła 18 miesięcy i dopiero teraz, kiedy idzie jesień, zaczęłam zastanawiać się nad sensem jej użycia. Po pierwsze bałam się, że się nią nakryje i udusi. Bałam się, że udusi się leżąc na brzuchu. Martwiłam się, że się odkryje, a co za tym idzie, ja będę warować przy łóżeczku w obawie przed jej zmarznięciem. Po kolejne, kto by nadążył to prać, suszyć, prasować? Ehh… Znalazłam lepszy sposób, ale o nim innym razem. Pościeli mówię nie, przynajmniej na początku.

Wkładka/leżaczek do wanienki. Nie, nie, nie. Rzecz nie droga, ale totalnie nieprzydatna. Nie ma jak umyć pleców, karku. Dziecko zjeżdża, zsuwa się a pieluszka położona na leżaczek problemu nie rozwiązuje. Wkładka jest nieprzyjemnie chłodna w porównaniu do cieplutkiej wody i tu, ponownie, pieluszka nie rozwiązuje sprawy bo namoczona z czasem staje się jeszcze zimniejsza a znaczna jej część wystaje przecież ponad wodę. Mało to higieniczne rozwiązanie z tą pieluszka, ręcznikiem czy co tam położysz, podobnie jak z wszelkimi gąbkami.

Termometr do kąpieli. Przyznaje, że kilka razy się przydał, szczególnie na samym początku. Znalazłam jednak lepsze rozwiązanie. Termometr w domowej apteczce i tak jest bo kupiłam specjalnie na okazję przyjścia na świat dzidziusia elektroniczny. W praktyce przekonałam się, że przydaje się wtedy, gdy kompletnie się tego nie spodziewasz. Cieszyłam się, że go mam. Korzystamy z niego całą rodziną do teraz i wróże nam jeszcze długie lata w zgodzie. Ma dwie podstawowe funkcje (prócz masy innych które się na razie nie przydały ale nie przeszkadzają w swojej ilości): pomiar temperatury ciała i pomiar temperatury otoczenia.

To pierwsze rozumie się samo przez się, a to drugie oznacza, że mogę sprawdzić temperaturę wody w wanience, w butelce na mleko a nawet upewnić się czy w sypialni jest odpowiednio ciepło. To o wiele szybszy, wygodniejszy i prostszy sposób. Kupując taki termometr elektroniczny zwróć jednak uwagę na rekomendacje i opinie bo jeden wyrzuciłam po miesiącu (kompletna porażka) oraz na to by, na przykład, posiadał funkcję podświetlenia i wyłączenia dźwięku bo przecież wiadomo, że jak już dziecko uśnie to niech śpi.

Ręcznik kąpielowy dla dziecka. Spokojnie, nie mam na myśli wszystkich przeznaczonych dla maluszka ręczników z kapturem. Jedynie te, których wymiary są poniżej 100×100 centymetrów. Służyły nam zaledwie kilka miesięcy. To za krótko. Uznałam, że najlepiej od razu kupić w odpowiednim rozmiarze bo to przecież nie buty, i taki większy jest z nami do tej pory i może jeszcze chwilę posłuży.

Sterylizator do butelek. Jeśli już zdarzyło mi się coś wyparzyć to po prostu zalewałam to wrzątkiem. Na nic innego i tak nie było czasu, poza tym, większość robiłam jedną ręką. Po tygodniu jednak przeszłam w tryb olewania niewidocznego i wyparzałam jak upadło na ziemię i leżało za długo. Nowiutki sterylizator zdążyłam jedynie rozpakować, ustawić w kuchni i tyle. Po jakimś czasie zaległ w szafce nad lodówką by skończyć w piwnicy. Jest tam do dziś i gdyby nie ten wpis nawet bym o nim nie pamiętała.

Ubranka. Musze się przyznać, że osobiście popełniłam ten błąd. Myślałam za bardzo do przodu, bo chciałam być super przygotowana, a tylko się na tym przejechałam. Co to oznacza? A no to, że zamiast kupić coś na teraz, ewentualnie jeden malutki rozmiarek do przodu, zdarzało mi się kupować ubrania dla Ami, które pasują teraz! LOL! a niektórych nigdy nie wykorzystałam bo nie wstrzeliłam się w pogodę, okazję i porę roku!

Dodatkowo kupując ubranka na zapas nie przewidziałam (bo przecież nie miałam doświadczenia), że połowa jest fatalna w noszeniu, ubieraniu, przewijaniu etc. Poza tym, nie sądziłam, że najbardziej u nas sprawdzą się pajacyki rozpinane na całej długości. No i nie przejdzie nic co dla mnie było mega urocze czyli sukienki i wszelkie dodatki.

Wolnostojący przewijak/komoda z przewijakiem. O ile masz w domu dużo miejsca i masz w głowie pomysł co później z taką komodą/regalikiem wymyślić to spoko. Nierzadko jednak taki mebel zajmuje niewiele mniej miejsca niż niemowlęce łóżeczko. A jak było u nas? Ja postawiłam na komodę z wbudowanym przewijakiem z Ikea. Jest szansa (która maleje z każdym dniem), że wykorzystam ją do czegokolwiek innego niż do kurzenia się. Przewijaliśmy na niej Ami do około 5-go miesięca. Było poręcznie, przewijak po rozłożeniu jest na naprawdę wygodnej wysokości, ale tylko dla DżoDżo. Jak proces pielęgnacji nie szedł jak po maśle mnie mdlały ręce, no ale nie każdy ma 160 centymetrów wzrostu.

Plus za to, że wszelkie potrzebne przybory masz tuż obok, nie musisz szukać, schylać się czy, nie daj Boże, odchodzić od przewijaka.

Problem jednak zaczął się gdy Ami stała się silniejsza, zaczęła się wiercić, przewracać i interesować tym, czym nie powinna. Miałam serce w gardle ze strachu że spadnie, nawet będąc tuż przy niej czy nawet trzymając ją gdy na nim leżała. Zatem sukces połowiczny. Byliśmy zadowoleni bo sprawdził się u nas, ale czy 5 miesięcy to wystarczająco długi czas by kupować samodzielny mebel? Przy dobrzej organizacji świetnie poradziłabym sobie z przewijakiem zakładanym na łóżeczko a po krótkim czasie pielęgnacja Ami odbywała się i tak na naszym łóżku.

I teraz najważniejsza uwaga dotycząca przewijaków w ogóle: kto wymyślił przewijak na którym dziecko leży bokiem do rodzica?! Nawet myślenie o przewinięciu dziecka, które nie leży przodem do mnie przyprawia mnie o dreszcze.

Kaftaniki. Czyli takie bluzeczki po prostu, zakładane często przez główkę. Zauważyłam, że najczęściej babcie są do tej części garderoby mocno przekonane. Dla mnie – mega niepraktyczne, używałam może przez pierwszy tydzień.

Prześcieradełko bez gumki. Zasada ta sama co u dorosłych. Na początku dziecko się nie wierci ale zacznie i to ostro. Poprawiasz to co 5 minut. A fee!

Łapki niedrapki. Przyznaję, sama kupiłam chyba 4 pary. Gdyby nie coś co usłyszałam w szkole rodzenia, i do czego się zastosowałam, pewnie by się przydały. Poruszył mną jednak fakt, że prócz dotyku dzieciaczkom pozostaje jeszcze węch i ssanie. Cała reszta na początku odpada albo ma niewielkie znaczenie w pierwszych dniach, więc jak to maleństwo miałoby mnie nie czuć, mojego palca choćby. I tak jest całe zawinięte. Fakt, Ami się zadrapała, ale tłumaczono nam żeby to olać (nie miała też nie wiadomo jakich paznokci) i tak też zrobiliśmy.

W moim odczuciu to była dobra decyzja. Bardziej się czułyśmy, Ami była spokojniejsza, czuła się bezpieczniej. Nie użyte nigdy.

Puder/zasypka. Użyty raz i wystarczy. Wolę krem.

Gruszka do nosa. Bardzo niehigieniczna  rzecz. Ami nie pozwalała sobie wyczyścić w ten sposób noska. Używaliśmy aspiratora NoseFrida.

wyprawka

Na zakończenie chciałam dodać dość ważną rzecz. To moje luźne, ale warte uwagi przemyślenie dotyczące zakupów i tego, co każda mama powinna przygotować dla maluszka, by godnie powitać go na świecie. Szykując się na przyjście Ami odniosłam wrażenie, że niektórzy producenci/reklamy chcą wywołać w nieświadomych, ale i chcących uszczęśliwić swojego maluszka mamach, że jeśli czegoś nie kupią będzie źle. Nie wiem co, ale źle zrobią mamy dla własnego dziecka jeśli się w dany produkt nie zaopatrzą.

Uderzyło mnie, że odczuwam presję, że ktoś próbuje mi wmówić, że nie będą dobrą mamą, że moje dziecko nie będzie wystarczająco szczęśliwe i bezpieczne, bo czegoś nie kupiłam. Moja koleżanka, będąca w ciąży rok później niż ja, potwierdziła moje spostrzeżenia.

Tak więc, apeluję do Was – nie dajcie sobie wmówić, że musicie kupić wszystko, że od tego zależy być albo nie być mamą jaką chcecie się stać lub że w jakikolwiek sposób obniży to Waszą pewność siebie w nowej roli. I choć jest cała masa gadżetów, które ułatwiają życie mamom i tatom, to tak na prawdę w macierzyństwie chodzi o coś zupełnie innego…

 
 
 
 

wyprawka

Mama, socjolog, blogerka. Niepoprawna optymistka.
Cierpliwie łączę obowiązki z pasjami, odkrywam uroki wyzwań ambitnej mamy z prawdziwym i codziennym macierzyństwem. Książkoholiczka kochająca dobre jedzenie i nietolerująca ściemy. Pasjonatka urokliwych miejsc i ładnych rzeczy.

Może spodoba ci się

Co zrobić żeby 500+ nigdy się nie skończyło

Głupi nie wie, że jest głupi

Najlepsze rady macierzyńskie, jakie kiedykolwiek otrzymałam.

Szydełkowe inspiracje na Boże Narodzenie

Macierzyństwo to monotonia, nuda i rutyna? Przekonaj się jak to jest naprawdę!

Aplikacje pomocne w (nie)planowaniu ciąży na iOS i Android

Czy istnieje najlepszy czas na dziecko?

Szacunek do starszych i to, co mi w nim przeszkadza.

Jak zniechęcić dziecko do lekarzy

13 sekretów, które zdradzę Ci o sobie

10 bezwzględnych tekstów matek, których nienawidzą bezdzietne kobiety.

Co zrobić, by zniszczyć dziecku obecne i przyszłe święta?

Samodzielność 3-latka w przedszkolu

Nadać imię szczęściu. O największym błędzie jaki popełniłam w ciąży

9 sytuacji, które trzeba przeżyć żeby zrozumieć matkę.

Bez mamy – jak to jest być samotnym ojcem? Wywiad

Ciemno, ciemniej. Depresja w ciąży

Macierzyństwo to więzienie.

Szczerość. Trudna sztuka nie tylko od święta.

Co należy spakować do porodu i na pobyt w szpitalu. Check lista do pobrania.

Niegrzeczne dzieci nie istnieją. Dorośli? Owszem…

Ciąża to Kosmos! 30 najprawdziwszych prawd o kobiecym uniwersum.

Tosia papa. Ostatnie chwile z naszym pupilem.

3 myśli, od których zapala mi się czerwona lampka

Dorosłe dziecko. Jak odebrać dzieciństwo dziecku i dojrzałość dorosłemu

Jak zmniejszyć strach przed porodem? Przygotuj się na najważniejsze wydarzenie w Twoim życiu!

Jak ułatwić dziecku start w przedszkolu?

Mamo, jesteś najlepsza!

Szkoła rodzenia. Wybierz najlepiej, a wiele zyskasz.

Klucz do szczęścia

Jak stworzyć szczęśliwego człowieka?

Macierzyństwo zmienia kobietę. To źle?

Tego dziecka nie uczę. O oddawaniu krzywd i zemście.

Moje dziecko lepsze? O tym, że nic nie spadło mi z nieba.

10 rzeczy, które kochamy w ojcach

Najlepsze książki – poradniki dla rodziców przyszłych przedszkolaków

Noszone dziecko, szczęśliwa rodzina. O chustach i nosidłach.

Zdziwisz się, jaka muzyka oczaruje Twoje dziecko

#6 Najlepsze książki dla dzieci rozpoczynających przygodę z przedszkolem

Rodzicielstwo zaczyna się od rodziców

15 kreatywnych pomysłów, jak poinformować o ciąży przyszłego tatusia

O tym, skąd u dzieci biorą się niechciane zachowania

Nie bądź ananas, bądź miły dla nas!

Od tych tekstów mamo, jeży się włos na głowie.

Czy istnieje sposób na spokojne dziecko? Ja już go znam

Jestem mamą. Jestem super.

Większość z Was zapomniała o tym wychowując dzieci…

A co jeśli mnie się nie spieszy…

Mój apel o szacunek dla maluszków.

20 rzeczy, o których warto pamiętać wybierając żłobek lub przedszkole

Dzieci – śmieci?

Prezenty. Zastanów się, kogo chcesz uszczęśliwić.

Nagła śmierć łóżeczkowa (SIDS) – jak możesz uratować swoje dziecko

Zwierzak w prezencie. Genialny pomysł czy wielka pomyłka?

Co się stało, kiedy zrozumiałam, że jestem mamą?

Żłobek i przedszkole – podsumowanie najlepszych wpisów

Zabobony i przesądy, które pomagają zajść w ciążę

Jedna jedyna rzecz, która zniszczy każdą najlepszą relację a miłość zamieni w nienawiść

Nie, nie, nie. Czego nieświadomie uczymy swoje dzieci?

Monitor oddechu – dla kogo, po co i czy warto?

Niewygodne fakty, które MUSISZ zaakceptować!

Biegnij, to może się przewrócisz!

Ciemno, ciemniej. Dzieci w piekle depresji

Bałagan? Jaki bałagan? Królewna idzie napić się kawki.

Niesamowite fakty i mity na temat noszenia dziecka

Co zrobić by dziecko przespało przynajmniej 10 godzin. Tajemne triki na spokojny i długi sen.

Perfekcyjnie nieperfekcyjni. Czy sami siebie oszukujemy?

W czym Ci dziecko nie pomoże. Macierzyństwo planem naprawczym związku.

Ciąża i poród – podsumowanie najlepszych wpisów

Wyprawka do żłobka i przedszkola + podpisywanie wyprawki

Mamo, ja Ciebie wzywam na dywanik!

Święty Mikołaj to przeżytek. Nie chcę oszukiwać swojego dziecka.

Głaskanie barana, gapienie się w Księżyc i siedzenie tyłem czyli przesądy i zabobony w ciąży

Dla babci i dziadka. Życzenia-marzenia.

Najbardziej stresujący styl wychowania o jakim słyszałam.

  • Dobry tekst! Zgadzam się z każdym punktem. No prawie 😉 U nas jednak rożek okazał się nieoceniony w szpitalu po porodzie. Ale też mój jest taniutki (koło 20 zł, kupilam w Pepco). Po CC było mi ciężko wstawać do małego, a tak zawijałam go w rożek i później za ten rożek podnosiłam i przenosiłam do siebie na łóżko. Kocyk by się tu nie sprawdził – za mało sztywny. Teraz rożki złożone na 4 robią za wypełnienie do jaśków 😉

    • JoAsia

      Ale fajne rozwiązanie z tym jaśkiem! Chyba zgapię 😉

    • O, w tej sytuacji faktycznie liczy się sztywność rożka. Takiego doświadczenia nie mam. Super, że je tak wykorzystałaś!

  • Absolutnie w punkt, jeśli chodzi o wkładkę do wanienki. Nasza wina, że w ogóle nie sprawdziliśmy, czy sama wkładka pasuje do wanienki, nie mówiąc już o dziecku 🙂 No ale w amoku pierwszego dziecka z reguły robi się dużo za dużo na zapas.

    • Przy pierwszym to w ogóle jest zawrót głowy na każdym kroku 🙂

  • Każdy by chciał, żeby dziecko miało wszystko. Ale prawda jest taka, że przy pierwszym dziecku nie mamy pojęcia co to jest to wszystko. Każdy ma inne przyzwyczajenia, inne podejście. Bardzo cenne rady na co nie zawsze warto wydawać pieniądze 🙂

    • Pewnie! Przy pierwszym dziecku można wydać fortunę.

  • Och Wychowanie

    Super, że się podzieliłaś swoimi uwagami zakupowymi. Z pewnością wiele mam uniknie niepotrzebnych błędów 🙂

    • Taką mam nadzieję. Dzięki!